Google+ Followers

piątek, 30 marca 2012

The Body Shop - Vitamin C Microdermabrasion

Sklep The Body Shop zawsze budził u mnie pozytywne emocje. Uwagę przyciągały kolorowe opakowania, wyraziste zapachy produktów, klimat sklepu. Niestety ceny są dość wygórowane jak na polskie warunki. W zeszłym roku wprowadzono kultowych produktów, cena każdego z nich wynosi 19zł. Z tej serii najbardziej lubię odżywkę bananową, ma boski zapach, włosy po niej również są bardzo miękkie. Mam nadzieję, że kiedyś znajdę czas na jej recenzję.
Produktem, na którym chcę się skupić w tym poście jest mikrodermabrazja. Zabieg ten zazwyczaj wykonuje się 
u kosmetyczki, dlatego też tak bardzo zaciekawił mnie ten produkt. W sklepie chciałam się dopytać konsultantki, czy produkt nadaje się do dość wrażliwej skóry. Jednoznacznej odpowiedzi nie uzyskałam, ale otrzymałam próbkę do przetestowania produktu.

Produkt jest dość wydajny, zawartość słoiczka - około 3ml spokojnie powinno wystarczyć na 3 zastosowania. Zgodnie z zaleceniami na stronie, zabieg wykonuje się raz w tygodniu. Zalecam wykonywanie go na noc. Standardowy zabieg (u kosmetyczki) wykonuje się kilka razy, w zależności od potrzeb skóry). Zapach jest bardzo przyjemny, małe drobinki są naprawdę "ostre" - mimo, że się tego nie czuje bardzo, można sobie nimi zrobić krzywdę. Produkt testowałam dopiero 2 razy, za pierwszym razem twarz nie była zaczerwieniona, natomiast za drugim ucierpiały 
w szczególności policzki. Następnego dnia rano buzia była jeszcze zaczerwieniona. Ze względu na podrażnienie skóry zastanawiam się, czy kupić ten produkt w pełnowymiarowym opakowaniu. Na pewno spróbuję jeszcze raz produktu, jedynie w strefie T. Efekt wygładzenia skóry po użyciu jest niesamowity, nie można go porównać 
z peelingiem. 

Cena produktu: 65zł za 75ml

Skład:
Water (Solvent/Diluent), Solum Diatomeae (Abrasive), Glycerin (Humectant), Aluminum Silicate (Exfoliant), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (Skin-Conditioning Agent), Dimethicone (Skin Conditioning Agent), Butyrospermum Parkii (Shea Butter) (Skin-Conditioning Agent/Emollient), Cetearyl Alcohol (Emulsifier), Glyceryl Stearate (Emulsifier), Phenoxyethanol (Preservative), PEG-100 Stearate (Surfactant), Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer (Stabiliser/Viscosity Modifier), Polysorbate 60 (Surfactant), Sodium Benzoate (Preservative), Magnesium Ascorbyl Phosphate (Antioxidant), Xanthan Gum (Viscosity Modifier), Fragrance (Fragrance), Sodium Hydroxide (pH Adjuster), Disodium EDTA (Chelating Agent), Linalool (Fragrance Ingredient), Limonene (Fragrance Ingredient), Myrciaria Dubia Fruit Extract (Skin-Conditioning Agent), Citral (Fragrance Ingredient).

Składniki, które wydały mi się za średnio ciekawe (w nawiasach kwadratowych szkodliwość według Skin Deep, gdzie 10 jest najbardziej szkodliwym składnikiem]:
Aluminum Silicate [5]
PEG-100 Stearate [3-6 zaleznie od zastosowania]
Polysorbate 60 [3-6 zależnie od zastosowania]
Linalool [6]
Citral [6]


Oprócz nich są również dość ciekawe składniki - olej z migdałów, masło shea, ekstrakt z Myrciaria dubia (zawiera dużo witaminy C). Mam mieszane uczucia co do silikonu. Przy założeniu, że po zabiegu nie myjemy dodatkowo buzi zostanie on na twarzy i będzie ją dodatkowo wygładzał. Jednakże ma też za zadanie polegające na ułatwieniu wchłaniania innych substancji.

Jeśli chodzi o promocje - kupując kwietniowy numer Glamour (2,99zł) otrzymujemy kupon uprawniający do zakupu
1 produktu TBS 15% taniej, przy zakupie 2 produktów zniżka wynosi 20%. Kupon można zrealizować 21 kwietnia 2012.


Eveline - Colour Instant

Po przeczytaniu postów na różnych blogach zaintrygował mnie lakier do paznokci marki Eveline - Colour Instant. Można było go nabyć m.in. w Biedronce. Dostępne było jedynie kilka odcieni. Niestety nie udało mi się kupić go 
w Biedronce. Mój egzemplarz zakupiłam w nowej sieci drogerii JasminKosztował około 8zł, w innej filii widziałam go też nieco drożej, cena nie powinna przekroczyć 10zł.
I muszę powiedzieć, że przynajmniej na razie jestem bardzo zadowolona. To mój najlepszy lakier do tej pory!
Zakupiłam odcień 626 - pastelowy fiolet z delikatnymi, mało widocznymi drobinkami. Niestety nie kryje dobrze, ale ma za to wiele innych zalet, które przeważają na korzyść. Poziom krycia zależy od odcienia.



Bardzo nie lubię czekać, aż warstwa lakieru zaschnie całkowicie - zwykle nie wytrzymuję 
i kolejne warstwy nakładam na nie do końca wyschnięte paznokcie.
Lakier Eveline ma dość lejącą się konsystencję, zasycha niesamowicie szybko. W przypadku mojego koloru potrzebowałam aż czterech warstw. Nawet wtedy krycie nie jest idealne, lakier jest lekko transparentny.
Co ciekawe nałożone 4 warstwy nałożone niemalże po sobie wysychają o wiele szybciej niż 2 warstwy innych lakierów (np. Miss Sporty). Nie ma również niebezpieczeństwa, że rano obudzimy się z wzorkiem od kołdry. Lakier nie bąbelkuje, paznokcie są śliczne.
Oprócz tych zalet lakier trzyma się bardzo długo. Zdjęcie, które widać, zostało zrobione po drugim dniu użytkowania. Zero odpryśnięć, ścierania się końcówek, lakier błyszczy, nie matowieje. Nie używałam top coatu, ani bazy - lakier trzyma się na moich paznokciach około 4-5dni. Po tym czasie pojawiają się drobne odpryśnięcia. Dla porównania inne lakiery wytrzymują maksymalnie 2 dni.

Informacja na opakowaniu :Nie zawiera szkodliwego toluenu, formaldehydu, ftalanu dwubutylu i kamfory.

Polecam!










czwartek, 29 marca 2012

Sephora - look pretty in pink


Wybierając się do galerii przeglądałam różne strony, m.in. stronę Sephory. Znalazłam tam dwie ważne dla mnie informacje. Jedna z nich dotyczyła promocji 50% rabatu na nowe - przynosząc stare produkty, akcesoria do makijażu można zakupić nowe z 50% rabatem. Druga natomiast to nowa kolekcja Look pretty in pink, w której znalazły się m.in. pędzle, wiosenne cienie do powiek, kosmetyczki. 
Przedstawiam mój nowy zestaw pędzli:



Pędzle są w rozmiarze podróżnym i zapakowane są w słodkie, różowe etui. Bardzo spodobała mi się kolorystyka - czarne pędzle z różowym, miękkim włosiem. Na pierwszy rzut oka są bardzo dobrze wykonane. Niestety rozczarowało mnie trochę opakowanie - wprawdzie jest dobrze uszyte, różowy materiał jest pokryty przeźroczystą folią, jednak wstążeczki a właściwie paski są zupełnie inne niż na zdjęciu ze strony Sephora. W oryginale wstążeczki są uszyte 
z satynowego materiału, ja natomiast mam wersję z paskami jak przy plecaku (te przy regulowaniu ramion). Na pewno odbiera to dużo uroku - paski są nieelastyczne, grube, niemiłe w dotyku.
Poniżej zdjęcie środka etui:


A tak prezentuje się na zewnątrz:       

Pędzli używam dość krótko. Największego pędzla użyłam do różu EDMu i muszę powiedzieć, że w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Jest bardzo miękki, przez co nie drapie buzi. Co więcej, ilość kosmetyku, którą zużywam jest mniejsza niż ta, której potrzebowałam przy innym pędzelku.
Podsumowując jestem bardzo zadowolona. Zestaw jest uroczy, w szczególności cieszę się z pędzla do podkładu (nigdy nie miałam jeszcze takiego pędzelka) i podwójnego pędzelka do oczu.
Cieszy mnie również fakt, że liczba pędzli, którą posiadam nie zmieniła się. Żeby kupić pędzelki 50% taniej musiałam oddać 3 moje. Zapłaciłam za nie 34,5zł, cena regularna to 69zł.