Google+ Followers

czwartek, 31 maja 2012

Majowe zużycia


Dzisiaj wcale nie miało być postu o zużyciach. Miał być post recenzujący kremy i Aleppo. Niestety jakoś ostatnio na dniach moja buzia jest w złym stanie (podejrzewam, że nie przez kosmetyki) i mógłby być to niezbyt dobry moment na recenzje :) Bo oberwałoby i Aleppo i krem z AA, także się jeszcze wstrzymam ;)

Czas upływa nieubłaganie :) Nie wiem jak wy, ale oprócz kupowania i testowania nowych kosmetyków lubię, jeśli stare się zużywają :) Jeśli jakaś pielęgnacja leży u mnie długo to oznacza, że się nielubimy :)

Oto, co przyszło mi zużyć w maju:

  • Babydream natural Pflegecreme - pisałam już o nim w kwietniowych ulubieńcach  http://kociejezyczki.blogspot.com/2012/04/kwietniowi-ulubiency.html Niewątpliwie jest to dobre dla niego miejsce. Krem kosztuje 4zł i wydaje mi się, że warto w niego zainwestować stosując go jako balsam czy krem do rąk. Jestem zdania, że naprawdę nawilża i działa. W czasie weekendu majowego lekko się spiekłam. Nic mnie jeszcze nie bolało, ale bardzo irytowała mnie czerwona skóra. Ten krem jej bardzo ulżył, złagodził i dosłownie w ciągu 4dni kolor mojej skóry znacznie się poprawił :D Jest trochę taki śliski, ma dość płynną konsystencję. Przy zastosowaniu jako krem do rąk nie potrzebujemy użycia po każdym myciu rąk. Polecam na idealnego kompana podróży samolotem - kremik ma 100ml a jest naprawdę wielozadaniowy :) 4zł/100ml.
  • Yes to cucumber daily calming moistuzer - trafił tutaj, ponieważ się popsuł. Co więcej mam wrażenie, że jego pomarańczowy kompan również zaczyna się psuć. To przekonuje mnie, że to nie jest odpowiedni krem dla mnie, ponieważ mi kremy w szczególności do twarzy nie schodzą tak szybko.
  • Sephora Instant Moistuzer - lubię, rzeczywiście nawilża i to bardzo, mało który krem nawilżający nawilża tak jak on. Zapach boski, generalnie bardzo przyjazna tubeczka. Skład średniawy - znaczy generalnie nie zawiera olei mineralnych, parabenów, ale idealny nie jest :) Regularna cena to 29zł/30ml.

  • Lactacyd Femina acti-fresh - dodawany za 1zł do pasty do zębów. Całkiem przyjemny, w miarę wydajny. Skład idealny nie jest, ale nie zawiera SLS/SLES.
  • L'Occitane shower gel - przyjemny zapach, recenzja tutaj  http://kociejezyczki.blogspot.com/2012/05/loccitane-przereklamowana-firma.html
  • L'Occitane Nawilżające Mydło Shea Werbena - idealny zamiennik żelu na wyjazd, nie topi się jak niektóre mydła, ma przyjemny zapach, lekko cytrusowy. Zawiera masło shea, po umyciu się skóra nie była ściągnięta, nie ma konieczności stosowania balsamu :) Cena to 16zł/100gram
  • Alterra Pflegeoel Granat & Avocado - na początku używałam go jako oliwka do rąk, a potem już tylko do olejowania. Zapach przyznam szczerze nie podobał mi się, nawet nie pamiętam już jak pachniał. Może być bez och i ach ;) Cena to około 13zł/100ml

  • Alterra Glanz Shampoo - Ma trochę lepszą konsystencję niż ten dla wrażliwców. Całkiem fajnie myje włosy, zapach trochę męczy na dłuższą metę.
  • Bambi szampon dla dzieci - Pierwsze co mam ochotę powiedzieć, to to, że raczej nie jest dla dzieci :) Przynajmniej ja bym nie chciała go używać w tej roli. Dlaczego? Z jednej strony ma SLES, ale przeraziło mnie coś w nim bardziej - a mianowicie barwnik :D Jest niesamowicie żółty, taki "toksyczny", nawet czasami miałam wrażenie, że piana jest również żółta :D Wolałabym zamiast barwnika żółtą butelkę. Szampon bardzo fajnie myje włosy, nie plącze ich, pozostawia przyjemnie miękkie. Cena zachęca - kupiłam za jakieś śmieszne pieniądze :)



  • Isana Hair Professional - różowa odżywka. Nie używałam jej już bardzo dawno, więc nic nie powiem o jej właściwościach. Nie polubiłam jej, ale ponieważ nie używałam jej mniej więcej pół roku nie pamiętam co dokładnie mi nie pasowało. Wyrzuciłam, ponieważ raczej upłynął już termin przydatności. Swego czasu jak używałam standardowych szamponów bardzo lubiłam szaro-różowy szampon z tej serii. Sprawował się o wiele lepiej niż inne, lepszych firm. Jedyny przy którym moje włosy wytrzymywały 2 dni bez mycia. Teraz po odstawieniu silikonów wytrzymują tyle praktycznie przy każdym szamponie bez silikonu.

  • Babydream natural Waschbalsam - chlip, to już chyba ostatnie opakowanie. Kupiłam je za 3,5zł, żel jest obecnie wycofany. Lubiłam, chociaż muszę przyznać, że ostatnio mi się znudziło, bo zużyłam go w roli żelu do mycia rąk.


  • Babydream fuer Mama Wohlfuehl-Bad - kupiłam do włosów, ale jak już użyłam raz jako płyn do kąpieli to jakoś tak został. Kąpiel rzeczywiście odprężała :) Średnio wydajny, po dodaniu do wody robi się taka mleczna woda. Niestety po kąpieli miałam wrażenie suchości skóry, potrzebowałam balsamu do ciała.

  • Balea Hygiene-Handgel - Austryjacki rodzyneczek, kupiony już bardzo dawno temu, któremu się skończyła data ważności :) Jest produkt z rodzaju żeli do mycia rąk bez wody. Ma działanie głównie bakteriobójcze. Był tani jak barszcz - około 1euro, miałam go 3 lata, więc data długa. Zapach bardzo  kojarzy mi się z podróżą do Belgii (bo właśnie w drodze do Belgii głównie go używałam :) ) I jak widać data ważności została wyliczona idealnie - zmętniał dosłownie na dniach. Niesamowite!
  • Miss sporty Clubbing Colors 343 - piękny koralowy kolor, oj już nie pamiętam jak z trwałością, ale raczej byłam zadowolona. Kiedy zużyłam połowę był już tak gęsty i niechętny do współpracy, że niestety musieliśmy się pożegnać.
  • Sephora My first lip kiss - piękna czerwień z niesamowitymi różowymi drobinkami. Cudo niesamowite. Praktycznie do samego końca dało się nim malować, krył od 1 warstwy, ale dla równego kolorytu używałam zawsze 2 warstwy. Uwielbiam go! Szkoda, że krótko się trzymał na paznokciach no i cena powala - 19zł/5ml Ja dostałam go za darmo w promocji.




poniedziałek, 28 maja 2012

Moje nowe nabytki do pielęgnacji włosów

Jakoś tak się złożyło, że moje ostatnie zakupy składały się z produktów, przeznaczonych do pielęgnacji włosów.

Skończyły mi się wszystkie szampony i z racji chęci nabycia kolejnej pieczątki na karcie szampon kupiłam w TBS:


Rainforest shine - wedle informacji na opakowaniu przeznaczony do włosów normalnych a także suchych. Uwielbiam miodowy Rainforest moisture, ten natomiast ma być trochę lżejszy. Za butelkę 250ml zapłacimy 25zł. Niestety szampon ma PEGi, a dokładniej jednego PEGa. Lubię bardziej niż Alterrę czy Yves Rocher. Mam nadzieję, że będzie się dobrze sprawował. Zapach ma obłędny, szczególnie na włosach męża :D

Nie wiem jak wy, ale ja bardzo często robię zakupy w Dozie - polega to na tym, że na stronie internetowej wybieram produkty/lekarstwa, które chcę zakupić oraz wybieram aptekę, gdzie mają zostać dostarczone, tam również płacimy za produkty gotówką lub kartą. Produkty i leki są nieco tańsze nawet w porównaniu do dość tanich aptek, 
a stacjonarny Doz o dziwo ceny ma masakryczne. Jedyny dyskomfort to wymóg zamówienia za 20zł. Czemu lubię tam zamawiać? Raz to cena, dwa znajduję tam kosmetyki Flosleku z beeco, naturalne serie z AA, masę olejków
 z Profarmu (arganowy, jojoba i wiele innych), a także jantar :D
Piszę o tym, ponieważ nieco się zaskoczyłam jak przeczytałam, że dziewczyny zamawiają jantar na allegro.

Ja zamówiłam taką mgiełką, bo coś nie przypasował mi konserwant we wcierce:

W przypadku tej mgiełki skład również nie jest idealny - chyba jest jakiś PEG, ale przeraziła mnie butelka. Jest wykonana z PVC. O niebezpieczeństwie plastików możecie poczytać tu: http://bomimi.decostyl.pl/2011/04/16/plastik-zalewa-swiat/comment-page-1/#comments
No ale na całe szczęście to tylko do włosów, nawet nie do skóry głowy (ostatnio szczególnie zwracam na to uwagę, przy kupowaniu jedzenia). Zobaczymy jak się będzie sprawować :) 200ml kosztowało nieco ponad 7zł.

Kolejną zdobyczą z internetowej apteki jest olejek z nasion wiesiołka w formie łatwej do połknięcia:

Z racji korzystnego wpływu na organizm zachęcała mnie do jego zakupu moja mama. To kupiłam :D
A zalet ma wiele - ma działać nie tylko na włosy, skórę, ale również pomagać przy typowo kobiecych sprawach. Zainteresowanych odsyłam do poszukiwań informacji. Za 100żelek zapłaciłam coś koło 15zł

Mam nadzieję, że produkty będą się dobrze sprawować :)



niedziela, 27 maja 2012

Oczarowana zapachem serii shea :) + białoróżowy Babydream

Jak zapewne pamiętacie, już jakiś czas temu wpadła w moje ręce kosmetyczka wypełniona kosmetykami L'Occitane z serii masło shea. Części produktów jeszcze nie używam, na razie w fazie testów są następujące produkty:

Balsam do ciała zawierający 15% masła shea i krem do rąk z 20% masła shea.

Masło shea można polecić każdemu (nawet dla niemowlaków czy alergików), ma szeroki wachlarz zastosowań a także godne uwagi działanie :) Zachęcam do poszperania w necie. Nie chcę kopiować, ponieważ bardzo cenię czyjąś pracę :) Masło nazywa się inaczej masłem karite. Stuprocentowe można z łatwością kupić w sklepach z półproduktami kosmetycznymi.

Przechodząc do samego produktu - bardzo podoba mi się zapach całej serii. Jest taki nostalgiczny, lekko pudrowy z miłą słodyczą :) Raczej należy do tych cięższych zapachów, ale jednak nie przytłacza.

Składowo niestety nie zachwyca. Prócz wielu fajnych i odżywczych składników znajdziemy takie ziółka jak parabeny (balsam) czy silikony (zarówno krem do rąk jak i balsam) czy składniki ropopochodne np. C13-14 Isoparaffin (krem do rąk i balsam).

Jeśli chodzi o balsam - nie mam większych zastrzeżeń co do nawilżania. Przy czym moja skóra poza twarzą i rękoma nie jest wymagająca, raczej się nie przesusza. Nie podoba mi się za to opakowanie, chociaż wizualnie piękne, ale mało użyteczne - jest dość twarde, ciężko jest wydobyć produkt z opakowania. Podejrzewam, że przy końcu będzie trzeba przeciąć je na pół.

Przechodzimy do kremu do rąk. Opakowanie udaje metalowe, ale to złudne wrażenie - jest takie jak niemal każde opakowanie na pastę do zębów. W przypadku kremów do rąk wolę "zatyczki" a nie zakrętki. Jednak i tutaj opakowanie zdobywa kolejny plus - nakrętka ma kanty, dzięki czemu łatwo ją odkręcamy i zakręcamy. Wiem, że ten krem ma wiele zwolenników, ale mi jakoś nie podszedł. Może za mało go używam, albo zbyt rzadko. Zaraz po nałożeniu na ręce, ładnie się wchłania - nie tworzy tłustej warstwy. Bezpośrednio po nałożeniu udało mi się bez problemu otworzyć butelkę z sokiem :) Niestety jak tylko umyję ręce przy stosowaniu tego produktu potrzebuję nałożyć kolejną warstwę, ponieważ mam wrażenie suchości rąk. Nie przy każdym kremie odczuwam taką potrzebę. Być może o wiele lepiej sprawdziłby się w zimie, ciężko jest to ocenić bez testów ;)
Mała tubeczka jest bardzo mobilna i nie zajmuje dużo miejsca.

Oczywiście produkty zużyję, pozachwycam się zapachem i opakowaniami. Raczej nie kupię ponownie. Czasami fajnie jest kupić takie dość wysokopółkowe produkty. Można się nacieszyć i dojść do wniosku, że za niższą cenę kupi się nawet o wiele lepsze :)

Ponieważ był to mój jedyny kremik do rąk, a potrzebowałam wspomagacza nabyłam kolejny kremik babydream:

Kupiłam babydream extrasensitive Pflegecreme. Kosztował 5,99zł za 100ml. I jestem zachwycona. Podpasował mi nawet bardziej niż Babydream natural Pflegecreme. Opakowanie cudne (ten uśmiechnięty bobas mnie rozbraja :D), zamykane na wygodną w użyciu klapkę. Na opakowaniu znajdziemy informację, że krem został przetestowany i jest polecany przez Niemiecki związek ds. Alergii i Astmy. Ponadto kremik ma również wysoką ocenę w Oeko-test. Co więcej? Otrzymał w roku 2010 tytuł superprodukt nadawany przez miesięcznik "Mam dziecko" (w ogóle doczytałam, że cała linia dla dzieci babydream otrzymała ten tytuł - klik). Zawiera panthenol - 4% (nie wiem, czy to aż, ale nie narzekam) i kolejny z moich ulubieńców olejek ze słodkich migdałów (niestety jest niżej w składzie niż panthenol). Olejek jest zalecany na rozstępy, podrażnienia skóry no i oczywiście znajduje zastosowanie w pielęgnacji niemowląt. Sam olejek nabędziemy również w aptece. Krem ma kremową konsystencję :) Zapachu rzeczywiście nie ma. Nie jest tak bardzo lejący się jak babydream natural. Wchłania się bez pozostawiania tłustej warstwy. Pozostawia długotrwałe nawilżenie, nie znikające nawet po umyciu rąk. Używam jako kremu do rąk i balsamu. I znów z uporem maniaka polecę go jako towarzysza podróży, szczególnie samolotem :D 100ml - idealny jako krem do rąk i balsam. Jeszcze nie testowałam w roli kremu do twarzy. 
A co do samej serii babydream - już nawet mąż się mnie pyta, czemu kupuję kosmetyki dla dzieci :D
No co ja zrobię, że mają o wiele lepszy skład niż te dla dorosłych ;) Cena również nie przeraża, nawet przy hurtowym zużyciu :)
Zdecydowanie lubię takie kosmetyki - tanie, łatwo dostępne i przede wszystkim skuteczne.


Tag - Co lubię?

Długo mnie nie było, praca mnie wciągnęła :) Tak naprawdę dopiero dzisiaj mogę trochę odpocząć :)

I dzięki Kinii :* dzisiaj witam się z wami tagiem: Co lubię:?


 Zasady:                                                                                                            
1. Banerem jest wklejone zdjęcie.
2. Napisz kto Cię otagował.
3. Wypisz wszystkie drobne rzeczy, które przychodzą Ci do głowy, które lubisz, które czynią Cię szczęśliwą, te wszystkie drobnostki, dla których warto żyć. Szczególnie te najdrobniejsze i te, które wydają się zbyt banalne, by je wymienić, ale które poprawiają Ci humor.
4. Otaguj kilka osób.


Lubię:

  • dobre jedzenie, które bardzo poprawia mi humor :) jak np. lasagne
  • być kochana, przytulana :)
  • koty
  • jak mąż bawi się naszym pluszowym kotem i wysyła filmy o kotach :D
  • kupowanie kosmetyków, ich używanie :)
  • kiedy jestem doceniana za to co robię
  • szczegóły, elementy, które sprawiają, ze coś staje się wyjątkowe i uzupełnia całokształt - np. jakaś kokardka, koralik, czy nawet dodatek przy metce. 
Taguję :) :
http://strefamakijazu.blogspot.com/
http://ilsalund89.blogspot.com/
http://agulkowepole.blogspot.com/
http://o-mistinguett.blogspot.com/
http://zawszewgorach.blogspot.com/
http://glitterinmyhead.blogspot.com/


Pozdrawiam,

poniedziałek, 21 maja 2012

ISANA Arztseife spezial - Lekarskie mydło w kostce

Jakiś czas temu, będąc w Rossmannie skusiłam się na mydełko Isany:

Trafiło mi do koszyka ze względu na Coconut Acid w składzie. Dlaczego? Składnik ten miało mydło do odplamiania z Niemiec, które zakupił mój tata. Nic więcej mnie w nim nie zainteresowało.
Pierwsze wrażenie wyszło mi złudnie - przeraził mnie zapach mydła w pudełku :) Zapach ma dość duszący, taki bardzo charakterystyczny mydlany, jeśli wiecie o czym mówię.

Na opakowaniu znajdujemy informację, że mydło jest bakteriostatyczne i przywraca właściwą strukturę warstwom skóry. Ponadto ma ph zbliżone do neutralnego. Próbowałam się wywiedzieć jaką rolę odgrywa ph no i z tego co mi przekazała mama - znacznie odbiegające ph od ph skóry może podrażniać. Inna sprawa, że około 2h po używaniu kosmetyków ph skóry wraca do normy :) No nic, przechodząc do użytkowania mydełka:
Przyznam, że myślałam, że zapach mnie wymęczy. Co ciekawe okazało się, że mydełko podczas użytkowania wcale nie pachnie tak mocno, zapach nie jest natarczywy, jest wręcz przyjemny. Mydełko nie rozpływa się jak Alterra (być może to tylko Alterra się rozpływa ;) ), jest obłe, co niestety sprzyja wyślizgiwaniu się.
Natomiast jeśli chodzi o wrażenia po myciu - mydło jest niesamowite! Po jego użyciu skóra nie jest szorstka (nie wiem czy kojarzycie po umyciu normalnym mydłem taką charakterystyczną szorstką i niemiłą skórę), jest miękka :) Nie ma konieczności użycia balsamu czy kremu, skóra nie jest ściągnięta. I to wszystko za jedyne 2zł.
Polecam! Wydaje mi się, że właściwości nawilżające są lepsze niż mydła z L'Occitane i na pewno do niego wrócę.


sobota, 19 maja 2012

Tekstylia godne uwagi :)

Czy kupując ubrania zwracacie uwagę na materiał? Nie mam tu na myśli analizowania, czy to jest bawełna czy poliester czy też wiskoza :) Myślę o użytych barwnikach, dodatkowych substancjach, które raczej są niewskazane :) Przyznaję, że ja do tej pory kompletnie się tym nie interesowałam. Przy kupowaniu ubrań, pościeli interesował mnie materiał, nie miało znaczenia w sumie nic poza jakością i wyglądem.

W czwartek wyruszyłam na zakup do Lidla, marzyła mi się marynarska tunika. No i zakupiłam ją.

Muszę powiedzieć, że rzeczywiście wygląda idealnie tak jak na zdjęciu :) Nawet ma zapasowy guziczek :D 
Szkoda, że jest nieco za duża a mniejszych rozmiarów niestety nie było.

W lewym dolnym rogu znajdziemy znaczek Oeko-Tex http://www.oeko-tex.com/
Tutaj przeczytacie m.in. co daje ten certyfikat KLIK i dlaczego warto kupować wyroby z tym znaczkiem.
Z polskich producentów na pewno Wola posiada ten certyfikat (o czym można również przeczytać we wskazywanym artykule). Certyfikowane ubrania znajdziemy również w Lidlu, Biedronce, ale nie każde - trzeba patrzeć na opakowanie. Na allegro niestety mało jest damskich ciuszków, bądź ciężko je wyszukać (przynajmniej przez wyszukiwarkę). Ja szukałam "Oko-tex" w tytułach i opisach, jak również bezpieczny dla dziecka (no ale wtedy to już trzeba filtrować).

Nie ukrywam, dało mi to trochę do myślenia. No i trochę przeraziło - nawet nie chce myśleć, ile szkodliwych substancji jest w moich ubraniach, czy tekstyliach, którymi się otaczam, Czy ubrania sprzedawane w sieciówkach są testowane? Dlaczego się o tym tak mało mówi? Nie wiem jak wy, ale ja postaram się przywiązywać większą uwagę przy kupowaniu nowych ubrań.


środa, 16 maja 2012

Aleppo i dbamy o włosy :)

Bardzo was przepraszam, że nie ma nowych postów. Niestety konkurs zaabsorbował mnie całkowicie. Pokażę wam na razie ostatnie moje zakupy :) W głowie aż huczy mi od pomysłów, co zapewne zaowocuje masą postów po zakończeniu konkursu :)

Dzisiaj jestem na bardzo krótko, przedstawię wam moje ostatnie nabytki.

Pierwszym z nich jest legendarne mydło Aleppo z zawartością 50% oleju laurowego:

Kupiłam na spółkę z koleżanką. Kosteczka 220gram kosztowała 38zł w Mydlarni u Franciszka.

Na spółkę :D
No i co dalej było z kosteczką? Przecięłam ciepłym nożem, trochę nieudolnie, ale myślę, że kolejną kostkę przekroję już idealnie :)

W miarę równa połówka pojedzie do koleżanki, moja jest już w użyciu a ścinki zostawię sobie na wyjazdy (już zamieszkały w pojemniczku na tabletki z pokrywką - fajny patent klik). Na razie jest zbyt krótko, żeby ocenić mydełko, ale mam nadzieję, że po jakimś czasie będę w stanie coś bardziej konkretnie powiedzieć.
Wraz z mydełkiem dostałam pełno ulotek o właściwościach poszczególnych maseł, olejków, mydełek i coś czuję, że jeszcze coś zakupię w Mydlarni. Siedzę i studiuję :D

Dzisiaj dokupiłam jeszcze taki zestawik:

Babydream fuer mama i loki na noc :D
Oliwka jest mi potrzebna do olejowania włosów. Właśnie skończył mi się olejek Alterry i ze względu na cenę (prawie 12zł za 250ml, a Alterra około 13zł za 100ml) i skład do koszyka trafił właśnie ten produkt :)
Co znajdziemy w środku? To aż niesamowite, żeby kosmetyk w takiej cenie zawierał tyle dobroczynnych olejków: sojowy, ze słodkich migdałów, słonecznikowy, jojoba i macadamia :D
Właśnie testuję go po raz pierwszy na moich włosach. 

Loczki nęciły mnie już dawno, są miękkie, opierają się na gąbce a nie na plastiku. Przynajmniej na razie kupiłam tylko 1 opakowanie, żeby w ogóle przetestować to cudo :) Nie chcę nawet myśleć ile takich opakowań potrzeba na moje włosy. Kosztują coś koło 6zł za 3 sztuki.

Do zobaczenia wkrótce!


czwartek, 10 maja 2012

L'occitane - przereklamowana firma?

Zacznę od tego, że ostatnio trochę bardziej zainteresowałam się tą marką. Nie ukrywam, że mnie zaintrygowała i chciałam poczuć odrobinę luksusu tych kosmetyków ;)
Kupiłam mydełko shea z werbeną. Zapach ma lekko cytrynowy, jak się zostawi w łazience to działa niczym odświeżacz powietrza :) Nie widzę w nim wad (no może prócz ceny ;) ), nie rozpływa się jak Alterra, jest dość twarde, wydaje się wydajne.
Następnie w moje ręce wpadł ten oto zestaw (jak już zapewne pamiętacie ;) ):

I przy tym zestawiku zaczęłam się zastanawiać, czy L'occitane nie jest rzeczywiście przereklamowane. Czemu? Już tłumaczę :)

Aby uprzedzić pytania - kosmetyki są z allegro, ale sprawdziłam kody produktów, każdy z nich jest ważny jeszcze przez co najmniej 10 miesięcy. Nie wyglądają na podróbki

Wszystkie produkty zamknięte są w naprawdę pięknych buteleczkach, plastik jest na tyle miękki, że w miarę możliwości da się "wyjąć" zawartość opakowania. Buteleczki mają taki "korek", nie są zakręcane, rozwiązanie jest dość wygodne w rozwiązaniu. Zawierają naturalne ekstrakty, olejki, chciałoby się powiedzieć "ideały". No ale chyba nie do końca.
Dwa z tych produktów zostawiłam w domu z przekazem, że jak nie będzie pasować żeby wyrzucili. ;) Które dwa? Szampon i odżywkę. Dlaczego?
Oba te produkty mają podobny, bardzo mocny ziołowy zapach, mi osobiście totalnie nie przypadł do gustu. Długo po myciu pozostawał na włosach. Włosy przetłuściły mi się i to dość mocno już pod koniec pierwszego dnia. Dziwne? No niezupełnie :) Zarówno w szamponie jak i w odżywce znajdziemy pełno silikonów, a ja zrezygnowałam z ich użycia. No i w taki sposób pożegnałam się z szamponem i odżywką. Poza silikonami znajdziemy również PEGi!, phenoxyethanol, glikol propylenowy i jeszcze jedną ciekawostkę, ale to zostawię jako wisienkę na torcie :)

Pozostał ze mną żel i balsam do ciała. Balsam zawiera m.in. ulubiony konserwant tej marki, czyli phenoxyethanol (gdzie nie patrzę to go widzę :) ) no jest i silikon (dimethicone) i znalazł się i PEG. Chociaż muszę powiedzieć, że zaskoczył mnie zawartością olejku z drzewa herbacianego (pisałam o nim już kiedyś). Zapach zdecydowanie ziołowy, ale mniej drażniący i bardziej przyjemny niż szampon czy odżywka. Najfajniejszy zapach ma żel - mieszanka ziołowego zapachu, w którym wyraźne nuty ma cytryna i mięta. Niesamowicie orzeźwia. Ale żeby nie było tak różowo ma SLS/SLES, znajdzie się i PEG. Zaskoczenie, nieprawdaż? A przecież już po wejściu na ich stronę mamy napis kosmetyki naturalne i ekologiczne...

Ale to nie wszystko, bo pozostała wisienka na torcie, a mianowicie jeden składnik, który niestety zawsze jest tajemniczy i w sumie nie wiadomo co się pod nim kryje - PARFUM. Oczywiście wszystko jest zgodne z INCI, ale pewien niedosyt jak na kosmetyk naturalny czy ekologiczny pozostaje.
Znajdujemy ten składnik chociażby w szamponie, żelu do mycia, balsamie (aktualnie nie mam pod ręką składu odżywki). Zapach ten może być sztuczny lub z naturalnych olejków, tylko że w składzie olejki pojawiły się obok tego składnika. No i niestety, mam wątpliwości, czy zapach, który czuję jest sztuczny czy prawdziwy. Przykładowo na produktach Alterry pojawia się gwiazdka przy takim składniku i poniżej wyjaśnienie, że chodzi o naturalne olejki. Przy tych produktach najzupełniej w świecie nie wiem, ale no niestety, tajemniczy FRAGRANCE mnie zaintrygował.

Przynajmniej z perspektywy tych czterech produktów L'occitane mnie nie zachwycił.
No ale co tu ukrywać :) są inne produkty, które niesamowicie mnie ciągną. Zakupiłam dzisiaj mini zestaw na dzień mamy, ale o tym może już w kolejnym poście :*


BTW
Kochane proszę o kliki (można klikać co 5 minut), bardzo bardzo dziękuję Chcę wygrać Reebok Easytone, pomóż mi proszę! Pozdrawiam, Zwies ;)

wtorek, 8 maja 2012

DIY Tanie mydełko w płynie o ładnym składzie ;)

Ostatnio moją pasją stały się mydełka, mydełka i jeszcze raz mydełka :D
Kupiłam już mydełko oliwkowe z Alterry, kochanego Białego Jelenia, Shea o zapachu werbeny z L'occitane, Shea standardowe no i mydełko lecznicze Isany :D A w planach mam jeszcze Aleppo, no i... szkoda mówić :)
Mydełka mają dla mnie dużo zalet - są tanie, wydajne, mają o wiele lepszy skład niż mydła płynne, są w formie kostki, co pozwala dowolną ilość kostek przewieźć samolotem :)
Jednakże niestety są mniej sterylne. Dlatego też postanowiłam zrobić własne mydło w płynie.

Z tych wszystkich mydełek, które do tej pory testowałam kompletnie nie przypadło mi do gustu mydło z Alterry. Rozciapuje się, a tego bardzo nie lubię :/ Mydełko leżało, leżało, a ja w pewnym momencie wpadłam na pomysł przerobienia go na mydło w płynie ;D
Przewertowałam wiele stron i doszłam do wniosku, że będzie mi potrzebna woda, mydełko i gliceryna w płynie. Glicerynę bez problemu dostałam w aptece, kosztowała mnie 2zł za 30gram :)

Oto zestawik przed operacją:

Mydło starłam na małych oczkach tarki:

Trochę mi to zajęło i powstało mi taka paczuszka sypkiego proszku:

Mydło było prawie całe, objętość mydła w wiórkach to mniej więcej taki pełen średni kubek.

Podgrzałam (co ważne nie gotowałam) wody. Zrobiłam tak, ponieważ wiedziałam, że mydełko się roztapia w ciepłej wodzie bardzo łatwo. Również bałam się, że z tej "zupy" nic mi nie zostanie.
Zestawiłam z ognia i wsypałam wiórki, mieszałam i mieszałam:

Mydełko wymieszało się bez problemu, ale zdezorientowała mnie totalnie konsystencja. Ciepłe mydło było niesamowicie płynne! Normalnie jak woda. Byłam zła, bo dodałam połowę wody (a później się będziecie ze mnie z tego śmiać ;) ). Jak lekko ostygło dodałam łyżkę gliceryny. No i co dalej?
Przelałam do innych pojemniczków i wstawiłam do lodówki. Nie było mnie może z godzinę i co znalazłam w lodówce? :D
Galaretkę mydełkową:

Jak widzicie butelka leży na boku a galaretka jest na tyle stała, że nawet się nie chce przelać ;)

No nic, pora na naprawę swoich błędów. Znów delikatnie podgrzałam jedną część (ta w buteleczce wciąż jest galaretką :D), była mało ciepła - mogłam tam spokojnie włożyć rękę i nic mi nie było i dodałam ciepłej wody. Wymieszałam i odstawiłam do lodówki:

Po uzupełnieniu wody konsystencja była ok, zmiksowałam ją dodatkowo blenderem (podejrzewam, że gdybym na początku dodała właściwą ilość wody to uniknęłabym konieczności miksowania.

Właściwe proporcje:
1 szklanka wiórków mydlanych
10 szklanek wody
1 łyżka gliceryny.

Wydaje mi się, że ilość wody można zmniejszyć maks o 2 szklanki. Oczywiście będę jeszcze testować :)
Nie mam pojęcia jaką trwałość ma takie naturalne mydło bez konserwantów. Nie znalazłam informacji o konieczności dodania jakiegoś konserwantu. Jedynym dodatkowym składnikiem była gliceryna w płynie.

Po tych wszystkich operacjach mydło ma bardzo przyjemną konsystencję, co ciekawe jest perłowe :D
Jak łatwo zauważyć bardzo tanim kosztem otrzymamy dużą ilość mydła. Na razie jeszcze nie wiem jak się będzie sprawować. Wydaje mi się, że można by przemyśleć nad dodaniem jakiegoś olejku, ale nie jest to konieczne.
Mydełko jest super! A najstraszniejsza jest jego ilość, która powstaje :) Nie potrafię powiedzieć, ile dokładnie mi wyszło mydła - część jest w formie galaretkowej a z pozostałej części wyszło trochę ponad litr.
Niesamowite :D Już zamieszkało w niebieskiej buteleczce z pompką po babydream :)

Koszty: 2zł mydełko (Jelenia kupimy i za 1zł ;)), 2zł gliceryna, która starczy nam na co najmniej kilka użyć.
Ilość: około 1,5litra mydełka :D



Wizażowy konkurs, proszę pomóżcie :)

Dziewczyny biorę udział w wizażowym konkursie :) Bardzo was proszę o kliki ;)

Chcę wygrać Reebok Easytone, pomóż mi proszę!

Można klikać co 5 minut! Dziękuję :)
Każdy klik jest na wagę złota :D

Konkurs trwa do 21 maja 2012.
Dziękuję za wasze wsparcie :D


Składy kosmetyków MIYO

Na wielu blogach czytamy o kosmetykach MIYO. Zachwycają pigmentacją, ceną ;) Niestety składy nie zawsze są dostępne w sklepach, już nie wspominając o zakupach na allegro.
Ponieważ jednak wolę wiedzieć co jest w środku, zwróciłam się do producenta z prośbą o listę składników. Takową otrzymałam, otrzymałam również możliwość publikacji na blogu.
Dzięki temu mogę się z wami podzielić tę oto listą:


CHEEKY BLUSH no 01- 04  
TALC, CI 77891, CI 77499, CI 77941, CI 77492,  TITANUM DIOXIDE , MICA, CORN STARCH, 
ETHYLHEXYL HYDROKSYSTEARATE, MINERAL OIL, PHENOXYETHANOL AND ETHYLHEXYLGLICERIN, PARFUM

DEVIL EYES EYELINER PEN  
CERESIN, RICINUS COMMUNIS, CI 77891,  CI 15850, CI 77491, CI 77492,  CI 77499, CI 77007, 
HYDROGENATED PALM KERNEL GLYCERIDES (AND) HYDROGENATED PALM GLYCERIDES,  CERA CARNAUBA,  HYDROGENATED VEGETABLE OIL,  COPERNICIA CERIFERA CERA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE,  OZOKERITE,  CERA ALBA,  LANOLIN, ISOPROPYL MYRISTATE, TALC, VP/EICOSENE COPOLYMER, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLPARABEN

DOLL FACE COMPACT POWDER no. 01- 04  
TALC,  TITANUM DIOXIDE , ETHYLHEXYL HYDROKSYSTEARATE, MINERAL OIL, CI 77891, CI 77499, CI 77941, CI 77492, MICA, CORN STARCH,  JOJOBA  OIL,  SILK,  PHENOXYETHANOL AND ETHYLHEXYLGLICERIN, PARFUM

EYESHADOWS MIYO OMG!  matt 
TALC,  TITANUM DIOXIDE, MAGNESIUM STEARATE, POLYETHYLENE, CYCLOPENTASILOXANE AND CYCLOHEXASILOXANE, MICA, KAOLIN, CORN STARCH,  ZINC OXIDE, TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE, CROSSPOLYMER (AND) SILICA, PHENOXYETHANOL AND ETHYLHEXYLGLICERIN, CI 77019, CI 77891, CI 77499, CI 77491, CI 77492, CI 19140, CI 77742, CI 77288, CI 77007, CI 42090, CI 12085, MICA (AND) TITANUM DIOXIDE (AND) IRON OXIDES

EYESHADOWS MIYO OMG! pearl 
TALC, TITANIUM DIOXIDE, PETROLATUM, SORBITAN ISOSTEARATE, ETHYLHEXYL, 
HYDROXYSTESRATE, KAOLIN, MICA, TRIMETHYLOL HEXYLLACETONE CROSSPOLYMER (and) SILICA PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CI 45380, CI 77491, CI 77492, CI 77288, CI 77007, CI 77742, CI 77510, CI 77499, CI 15850, CI 12085, CI 45410:2, MICA (and) TITANUM DIOXIDE (and) IRON OXIDES

GLAM EYES LIQUID LINER (gold, silver, turquoise) 
AQUA,  SILICA,  ALCOHOL DENAT.,  BUTYLENE GLYCOL, CALCIUM SODIUM  ALUMINUM BOROSILICATE, SYNTETIC FLUORPHLOGOPITE,  VP/HEXADECANE  COPOLYMER, ACRYLATES COPOLYMER, POLYETHYLENE TEREPHTHALATE, TRIETHANOLAMINE, CI 77891, CAPRYLYL GLYCOL, PHENOXYETHANOL,  POLYMETHYL METHACRYLATE,  CI 77491,  METHYLPARABEN, CI 77000, CI 
42090,  ETHYLPARABEN,  BUTYLPARABEN,  CI 16035,  TIN OXIDE,  ISOBUTYLPARABEN, 
PROPYLPARABEN, CI 77000

GLAM EYES LIQUID EYELINER (black)  
AQUA (WATER), CETEARETH  – 20,  GLYCERYL STAERATE  , PVP,  CANDELILLA CERA  / 
EUPHORBIA, CERIFERA (CANDELILLA) WAX ,  CERA ALBA (BEESWAX), SORBITOL, 
PROPYLENE GLYCOL , POLYSORBATE – 20, MAGNESIUM / ALUMINUM SILICATE, CETYL ALCOHOL, POTASSIUM ALGINATE, METHYL  – PROPYL  – BUTYLPARABEN, SODIUM DEHYDROACETATE, PHENOXYETHANOL, DIAZOLIDINYL UREA, BHT, CI 77491-77492-77499, CI 77007, CI  77288,  CI 77289, CI 77891, CI 77019, CI 77510, CI 75470, CI 77742, CI 42090, CI 19140, CI 15850, PARFUM

LASH CONDITIONER 
AQUA,  ALCOHOL DENAT.,  VP/VA COPOLYMER,  PPG-26-BUTETH-26,  PANTHENOL, 
TRIETHANOLAMINE,  CARBOMER,  PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL,  CAPRYLYL GLYCOL, PHENOXYETHANOL,  DISODIUM EDTA,  IMIDAZOLIDINYL UREA,  METHYLPARABEN, 
ETHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, PROPYLPARABEN, ISOBUTYLPARABEN

LASH XTENSION MASCARA  
AQUA,  CERA ALBA,  C 11-12 ISOPARAFFIN,  CI 77499,  ETHYLENE/VA COPOLYMER,  CANDELLILA CERA,  ACACIA SENEGAL,  CETEARETH  -12,  CI 77499,  NYLON  -66,  PEG-6,  BUTYLENE GLYCOL, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE,  CELLULOSE GUM, DISTEARDIMONIUM HECTORITE,  LANOLIN, PHENOXYETHANOL,  STEARIC ACID,  HYDROLYZED KERATIN,  PARAFFINUM LIQUIDUM, IMIDAZOLIDINYL UREA,  METHYLPARABEN,  SQUALANE,  ALCOHOL DENAT., DICHLOROBENZYL, ALCOHOL,  PROPYLPARABEN,  HYDROXYETHYLCELLULOSE,  PARFUM,  BUTYLPARABEN, ETHYLPARABEN,  ISOBUTYLPARABEN,  PROPYLENE GLYCOL,  BHT,  CITRONELLOL,  GLYCERYL STEARATE, ASCORBYL PALMITATE, ALPHA – ISOMETHYL IONONE, LINALOOL, CITRIC ACID

MASSIVE LASH ATTACK MASCARA  
AQUA (WATER), MICA, STEARIC ACID ,  GLYCERYL STAERATE SE,  RICINUS COMMUNIS OIL / RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL,  CARA CARNAUBA / COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX , POLYVINYL ALCOHOL, PROPYLENE GLYCOL ,  CERA ALBA (BEESWAX), CANDELILLA CERA / EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA) WAX,  GLYCERYL HYDROGENATED ROSINATE,  GLYCERIN,  CERA MICROCRISTALLINA (MICROCRYSTALLINE WAX), TRIETHANOLAMINE, HYDROGENATED CASTOR OIL, HYDROXYETHYCELLULOSE, NYLON 12, TOPOPHERYL ACETATE,  PANTHENOL,  METHYL  – PROPYL- BUTYLPARABEN,  SODIUM DEHYDROACETATE, PHENOXYETHANOL, DIAZOLIDINYL UREA, BHT, CITRIC ACID, CI 77491-77492-
77499, CI 77007, CI 77288, CI 77891, CI 77019, CI 77289, CI 77510, CI 75470, PARFUM 

REMOVE ME!  
ETHYL ACETATE, BUTHYL ACETATE, ETHYL ALCOHOL, AQUA,  GRAPE SEED OIL, PARFUM, CI 45170:1

TRIO EYESHADOWS MIYO OMG!  no. 01 – 04   
TALC,  TITANIUM DIOXIDE, PETROLATUM, SORBITAN ISOSTEARATE, ETHYLHEXYL HYDROXYSTESRATE, KAOLIN, MICA, TRIMETHYLOL HEXYLLACETONE CROSSPOLYMER (and) SILICA, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CI 45380, CI 77491, CI 77492, CI 77288, CI 77007, CI 77742, CI 77510, CI 77499, CI 15850, CI 12085, CI 45410:2, MICA (and) TITANUM DIOXIDE (and) IRON OXIDES

CANDY GLOSS  no. 01 - 10  
KISS ME LIP GLOSS  no. 01 - 18  
POLYBUTENE,  OCTYLDODECANOL,  SILICA DIMETHYL SILILATE,  MICROCRISTALLINA CERA, TOCOPHERYL ACETATE,  ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE,  RETINYL PALMITATE,  PARFUM, BHT, MICA, CI 77891, CI 15850  , CI 75470, CI 77491, CI 77499, CI 77492, CI 19140, CI 45410:2, CI 19140:1, CI 15850:1, SYNTHETHIC FLURPHLOGOPITE  POLYETHYLENE TEREPHTALATE 

FRESH FACE FLUID FOUNDATION  no. 01 – 04   
AQUA, PROPYLENE GLYCOL, CYCLOPENTASILOXANTE, C30-45 ALKYL CETEARYL DIMETHICONE, CROSSPOLYMER, ISOPROPYL MYRISTATE,  TITANUM DIOXIDE, TALC, PARAFFINUM LIQUIDUM, CETYL PALMITATE, STEARIC ACID, GLYCERYL STEARATE SE, LITHIUM  MAGNESIUM SODIUM SILICATE, ALUMIMUM STEARCHOCTENYLSUCCINATE, PEG-100 STEARATE, GLYCERYL STEARATE, [+/- CI 77491, CI 77492, CI 77499], XANTHAN GUM, PARFUM, HYDROXYCITRONELLAL, BENZYL SALICYLATE, GERANIOL, BUTHYLPHENYL, METHYLPROPIONAL, LINALOOL, CITEONELLOL, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, HYDROXYISOHEXYL 3-CECLOHEXENE, 
CARBOXALDEHYDE, PHENOKSYETHANOL, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, ETHYLPARABEN, BUTHYLPARABEN, ISOBUTHYLPARABEN, C10 – 30 CHOLESTEROL / LANOSTEROL ESTERS PEG  – 8, TOCOPHEROL, ASCORBYL PALMITATE, ASCORBIC ACID, CITRIC ACID, DIETHYLHEXYL SYRINGYLIDENE MALONATE, CAPRYLIC / CAPRIC TRIGLYCERIDE, AMINOMETHYL PROPANOL, TOCOPHERYL ACETATE, CALCIUM SODIUM PHOSPHOSILICATE, MICA, DISODIUM EDTA

FLAWLESS CONCEALER no. 01 – 02 
RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL, HYDROGENATED VEGETABLE OIL, HYDROGENATED PALM  KERNEL GLYCERIDES (AND) HYDROGENATED PALM  GLYCERIDES, ISOPROPYL MYRISTATE DIMETHICONE (AND) DIMETHICONE CROSSPOLYMER, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDES, COPERNICIA CERIFERA CERA,  CERA ALBA ,  PETROLATUM,  CANDELILLA CERA,  TALC, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLPARABEN, (+/- MICA, C.I. 77891, C.I.15850, C.I.77491, C.I. 77492, C.I.77499, C.I. 47005) 

NAIL ART. no. 01 – 04   
BUTYL ACETATE,  ETHYL ACETATE,  NITROCELLULOSE,  ACETYL TRIBUTYL CITRATE, PHTHALIC ANHYDRIDE / TRIMELLITIC ANHYDRIDE / GLYCOL COPOLYMER, ISOPROPYL ALKOHOL, MICA, STEARALKONIUM HECTORITE, ADIPIC ACID/FUMARIC ACID/PHTHALIC ACID/TRICYCLODECANE, DIMETHANOL COPOLYMER,  CI 7700, CI 77891, CI 77491, CI 77163, CI 77266, ETHYLCELLULOSE, CITRIC ACID, PHOSPHORIC ACID, TIN OXIDE

NAIL IT! NAIL POLISH no. 01  
BUTYL ACETATE,  ETHYL ACETATE, ISOPROPYL ALKOHOL, CELLULOSE ACETATE BUTYRATE, SUCROSE ACETATE ISOBUTYRATE, PHTHALIC ANHYDRIDE / TRIMELLITIC ANHYDRIDE / GLYCOLS, COPOLYMER, CAMPHOR

NAIL IT! NAIL POLISH no. 02 – 03 
BUTYL ACETATE,  NITROCELLULOSE,  ETHYL ACETATE,  ACETYL TRIBUTYL CITRATE, ISOPROPYL ALKOHOL, PHTHALIC  ANHYDRIDE / TRIMELLITIC ANHYDRIDE / GLYCOLS COPOLYMER, POLYETHYLENE TEREPHTHALATE, SILICA, N-BUTYL ALKOHOL, ISOBUTYLPHENOXY EPOXY RESIN, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPITE, CI 77891, CI 77000, CI 77491

NAIL IT! NAIL POLISH no. 04 – 28
BUTYL ACETATE,  ETHYL ACETATE,  NITROCELLULOSE,  ACETYL TRIBUTYL CITRATE, PHTHALIC ANHYDRIDE / TRIMELLITIC ANHYDRIDE / GLYCOLS COPOLYMER, ISOPROPYL ALKOHOL, STEARALKONIUM HECTORITE, ADIPIC ACID/FUMARIC ACID/PHTHALIC ACID/TRICYCLODECANE, DIMETHANOL COPOLYMER, MICA, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, ETHYLCELLULOSE, CI 7700, CI 77891, CI 77491, CI 77163, CI 77266, CITRIC ACID, PHOSPHORIC ACID, TALC, TIN OXIDE

BIG FAT LASHES MASCARA
WATER (AQUA), CI 77499 IRON OXIDES, STEARIC ACID, ETHYLENE/VA COPOLYMER, PARAFFIN, SYNTHETIC BEESWAX, CETYL ALCOHOL, PROPYLENE GLYCOL, TRIETHANOLAMINE, PVP, PHENOXYETHANOL, POLYETHYLENE, HYDROXYETHYLCELLULOSE, ACACIA SENEGAL GUM, DIMETHICONE, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, ORYZA SATIVA (RICE) BRAN OIL, SODIUM DEHYDROACETATE, POTASSIUM SORBATE, BUTYLPARABEN, SODIUM HYDROXIDE, METHYLPARABEN, TETRASODIUM EDTA, HYDROLYZED WHEAT GLUTEN, GLYCYRRHIZA GLABRA  (LICORICE) ROOT EXTRACT, ETHYLPARABEN, MALTODEXTRIN, ISOBUTYLPARABEN, PROPYLPARABEN, TOCOPHEROL, LECITIN, ASCORBYL PALMITATE, GLYCERYL STEARATE, GLYCERYL OLEATE


Enjoy!

poniedziałek, 7 maja 2012

L´occitane - okazje z allegro, część 2 i mini haul

Już teraz mogę wyjaśnić, dlaczego mój poprzedni post o L´occitane miał część 1 :) Po prostu już wtedy oczekiwałam na kolejną moją przesyłkę - dość duży zestaw Shea.
Jakoś już tak mam, że jak coś mi do głowy wpadnie (tak jak L´occitane, wcześniej miałam manię Clinique, i inne) to przeglądam i przeglądam allegro, nawet jeśli nie zamierzam nic kupować. No i wypatrzyłam niezłą okazję, tylko wcale nie czułam się przekonana. Przyczyną tego jest chęć minimalizmu ilości kosmetycznych zasobów, nie gromadzenie ich, tylko kupowanie w razie potrzeby (zawsze się znajdzie jakaś okazja ;) ) I tak siedzę kolejny dzień z rzędu przed zdjęciem zestawu z kosmetyczką, balsamem, żelem do ciała, kremem do rąk, mini mydełkiem i miniaturką balsamu do ust. Już nawet wezwałam męża na naradę, a on zawsze mówi mi kup, więc już go nie słucham i paplam dalej rozważając za i przeciw :) W pewnym momencie zabrał mi z rąk komputer i kliknął... Kup teraz. Ja w szoku "Co Ty robisz?", on: "Podejmuję decyzję :)).
No i w ten oto sposób moje zbiory kosmetyczne powiększyły się o zestaw z L'occitane - Odkryj linię masło Shea.

Kosztował mnie 30zł plus przesyłka. Sam krem do rąk, który jest w zestawie kosztuje w regularnej sprzedaży 29,90zł Podliczając dalej (przeliczając koszty miniaturek po standardowych cenach sklepowych):  Balsam do ust 2,1ml: 13,44zł, mydełko 50g 8zł, żel pod prysznic 75ml 18zł, balsam 28,5zł. 
Co daje razem kwotę 97,84zł. Kosmetyki są w miarę świeże - każdemu z nich według kalkulatora checkcosmetic.net zostało co najmniej 8 miesięcy przydatności do użycia:

Cieszę się bardzo i na razie odkładam na półeczkę :) (hm, a możeby tak do lodówki? Czekolady to wiem, że nie powinno się trzymać w lodówce, ale nie wiem jak z kosmetykami). Zaraz po rozpakowaniu uderzył mnie zapach mydełka. Nie wiem, czy już pisałam, ale moje mydełko, które kupiłam w sklepie (też z linii Shea, ale z werbeną) po pozostawieniu w łazience pachniało bardzo mocno i do tej pory pachnie. Jest również bardzo przyjemny 
w użytkowaniu - nie rozciapuje się na bambusowej mydelniczce (jak Alterra) i bardzo szybko schnie. Żel i balsam ma idealną pojemność wyjazdową (dość często wyjeżdżam), więc czeka na zapakowanie do walizki. Pozostałe produkty muszą poczekać aż ich poprzednicy się skończą :)

Zauroczyła mnie też niesamowicie kosmetyczka:

Jest z materiału, pokryta czymś gumowym, niestety nie jest odporna na zarysowania (co zresztą już na niej widać). Obrazek bardzo mi się podoba i niesamowicie kojarzy właśnie z L'occitane. Nawet produkty, które leżą 
w koszyczkach i na straganie odzwierciedlają doskonale etykiety i kształty rzeczywistych produktów - dbałość 
o szczegóły do pozazdroszczenia. No i co jest jeszcze? Kot! 


Przedstawię wam jeszcze moje inne zdobycze majowe (w kolejności zakupu):

The Body Shop Coconut body mist -Kokosowa mgiełka, wprawdzie kupiona przed weekendem, ale na weekend majowy :) Kupiłam jako uzupełnienie kokosowego dezodorantu - mój dotychczasowy cytrusowy zapach Alterry strasznie się gryzł z kokosem. Oprócz tego kupiłam odżywkę bananową i dostałam w gratisie masełko grejpfrutowe, ale obie te rzeczy były prezentami. Swoją drogą bardzo się spodobały :)
Mgiełka kosztuje 39,90zł za 100ml, zapach jak na mgiełkę jest bardzo trwały (kilka godzin).

Po wypadku z kremem potrzebowałam czegoś, kupiłam taki oto kremik:

AA Sensitive Nature - No niestety nie miałam dostępu do moich zapasów i szybko złapałam w Rossmannie to maleństwo. Wcześniej przewertowałam recenzje i skład i mam nadzieję, że za jakiś czas pojawi się pościk o kremiku :)

No i jakby tego było mało, opanowała mnie mydlana mania:

ISANA lekarskie mydło w kostce - Nie wiem co mnie tknęło, wzięłam mydełko przeczytałam w składzie COCONUT ACID i zapragnęłam je mieć :) Mój tata kupił mydełko do odplamiania z Niemiec właśnie z tym składnikiem (mydełko odplamia dobrze, a w składzie poza tym składnikiem nie miało nic nienaturalnego). Mydełko ma mocny zapach, wręcz drażniący. Na etykiecie przeczytamy, że mydło "przywraca właściwą strukturę warstwom lipidowym skóry". Zapowiada się ciekawie. Za lekarskie mydełko zapłacimy około 2zł za 100g.

No i niespodzianka z SLS/SLES:


Bambi szampon dla dzieci - ze względu na to, że się "poświęciłam" i umyłam włosy szamponem 
z silikonami a potem jeszcze uzupełniłam odżywką z silikonami (tak to te wcześniejsze mini produkty z L'occitane, niedługo je opiszę ;) ) chciałam je jakoś szybko ich pozbawić i zakupiłam ten jakże agresywny dziecinny szampon ;) Jestem zadowolona :) Jest bardzo przyjemny w użytkowaniu, szkoda, że ma taki składnik. Nie pląta włosów (tak jak straszny szampon Babydream), milutki ;) Cena bardzo przyjazna 2,79/150ml (Carrefour).


No nic, teraz tyko testować i testować :)



piątek, 4 maja 2012

Tydzień Wellness w Lidlu - suhada nature :)

Już 10tego maja rozpocznie się tydzień Wellness w Lidlu. Dostępne będą kosmetyki z limitowanych edycji. Produkty, które można zakupić zobaczycie na stronie Lidla, pełna oferta jest dostępna w gazetce - od strony 17stej: KLIK

O kosmetykach z Lidla pisałam m.in. tu: http://kociejezyczki.blogspot.com/2012/04/kosmetyki-z-certyfikatami-z-lidla.html. Post odnosi się do kremów Suhada Nature. W tygodniu Wellness możemy nabyć krem do rąk z tej serii: http://www.lidl.pl/cps/rde/xchg/lidl_pl/hs.xsl/index_26578.htm
W ofercie pojawia się cena 8,99zł/75ml. Cena, nawet za certyfikowany krem do rąk wydaje mi się dość wysoka.

Mam nadzieję, że komuś ta informacja się przyda :)


czwartek, 3 maja 2012

Majowa niespodzianka, czyli kosmetyki z konserwantami jednak się psują.

Nie wiem czemu, ale patrząc na składy kosmetyków myślałam, że one się nigdy nie psują. Ten majowy weekend był niezwykle upalny i odczułam to nie tylko ja.
Aby kontrolować daty ważności staram się zapisywać daty otwarcia, liczbe miesięcy na „słoiczku" i jeśli kosmetyk posiada również datę ważności podaną przez producenta. Dzięki takiemu podejściu mam na oku nie tylko zużycia ale też przejrzystą informację ile jeszcze miesięcy mogę użytkować dany kosmetyk. Ostatnio staram się wykończyć serię Yes to. Mimo że używam ich juz 4 miesiące regularnie wciąż nie udało mi się ich zużyć. Zgodnie z informacją na opakowaniu należy je zużyć w ciągu 12 miesięcy po otwarciu. Kosmetyki te są w miarę naturalne, ale zawierają i konserwanty i alkohol. Niestety krem na dzień zrezygnował ze współpracy. Mimo dobrej daty i przechowywania w ciemnym i w miarę chłodnym miejscu zapach kremu się zmienił i wygląda na zepsuty :/ Pozostaje mi tylko pozbyć się kremu, obserwować pozostałe i wyeksmitować większą część kolekcji do lodówki i nie ufać datom podanym przez producenta :)