Google+ Followers

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Happy New Year! + DIY review

 
Kochani,
chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze w nowym nadchodzącym roku :) Ja niestety zapracowana, ale mam wielką nadzieję, że uda mi się wygospodarować czas na blog :)

Dzisiaj post, który już dawno chodził mi po głowie - przegląd DIY :)
Moim pierwszym tego typu produktem był żel do mycia twarzy, składający się z balsamu dla dzieci i naturalnego olejku herbacianego:

 
Cóż, przyznaję, że nie byłam zbyt zachwycona. Obecnie mam duże problemy ze skórą i używam.. żelu do mycia Garniera (o dziwo widzę poprawę!).
 
 
Kolejnym moim tworem było mydło w płynie!

 
No i cóżby to wiele kryć - to chyba największy niewypał. Mydło niesamowicie wysuszało skórę, nie miało jednolitej konsystencji. Popsuło się mniej więcej po 3 miesiącach (zmieniło kolor).
 
Następnie dzieło godne uwagi: peeling cukrowy:
 
 
No i zdecydowanie to bardzo udany produkt DIY - szybki do wykonania, tani, przyjemny i skuteczny :D
 
Tonik owsiany:



Fajna sprawa, całkiem przyjemne zastępstwo toniku. Niestety po pewnym czasie przestałam stosować - przygotowanie, mimo, że niezbyt skomplikowane trochę męczyło - średnio co dwa, trzy dni należało przygotować nową mikturę.
 
Pasta migdałowa:
 
Zdecydowanie mój nr 1 pośród produktów DIY - miła przy stosowaniu (przypomina marcepana), fajny zapach, boska konsystencja. Niestety zrobiłam tylko 1 raz - przygotowanie dość męczące.
 
Receptury produktów możecie znaleźć tu:
 
Pozdrawiam,
 


środa, 26 grudnia 2012

Święta, święta i po świętach

Hej,
mam nadzieję, że świąteczny czas upłynął wam miło :)
Dla mnie święta były przerwą w pracowitych tygodniach, jak się później okazało - również pracowitą przerwą :D Mam nadzieję, że w najbliższych dniach znajdę chwilkę na napisanie jakiejś recenzji :) Myślałam ostatnio o recenzji produktów DIY - tych z którymi miałam styczność. Mam nadzieję, że będę mieć taką możliwość.
W moich prezentach od Gwiazdorka znalazło się również wiele kosmetyków. No i jak już w sumie stwierdził mój mąż mam zapas na najbliższe pół roku. I zdecydowanie ma z tym racje. Najciekawsze jest to, że największy produktowy udział przypadł marce L'Occitane (duży zestaw był zapakowany w przepiękne świąteczne pudełko). Oczywiście jestem bardzo zaskoczona i bardzo się cieszę z prezentów.

Serdecznie pozdrawiam,
Zwies

PS Aniu bardzo dziękuję za życzenia i przepraszam, że nie dałam rady na nie odpowiedzieć.

niedziela, 9 grudnia 2012

Kontakt :)

Po przejrzeniu komentarzy uruchomiłam dla Was formularz kontaktowy :) W razie potrzeby możecie go znaleźć u góry strony po prawej stronie.

Pozdrawiam,
Zwies

Mikołajowo z L'Occitane

Hej,
Mikołaj w tym roku był wyjątkowo hojny :) W moje ręce wpadł duży zestaw z L'Occitane. Część z tych produktów już miałam, a część widzę raz pierwszy.

Ps. Dzisiaj tak krótko, bo mam masę nauki :/

Pozdrawiam,
Zwies



czwartek, 6 grudnia 2012

Lovely moulin rouge Nr.6

Dzisiaj napotkałam w Rossmannie czerwony lakier z różowymi drobinkami. Bardzo przypominał mi mój ulubiony lakier z Sephory, także powędrował ze mną do domu :)

Osiągnięty efekt rzeczywiście przypomina lakier Sephora my first lip kiss :) Jeśli chodzi o trwałość na razie nie mogę się wypowiedzieć.
Krycie, czas schnięcia na razie bez zarzutu :)

Buteleczkę 9ml nabyłam za chyba 6zł.

Pozdrawiam,
Zwies



wtorek, 4 grudnia 2012

Co tam u mnie :)

Hej,
ostatnio przyznaję byłam strasznie zabiegana. Masa formalności, papierów, podróże po różnych miastach i ciągle brak chwili dla siebie :) I niestety to jeszcze będzie trwać przez minimum 7 tygodni :/ Nawet w tym momencie zastanawiam się w co potem włożyć ręce.

Korzystając z faktu, że w końcu udało mi się tutaj zawitać, chciałabym was zachęcić do zachowania kosmetycznego umiaru. A mam tutaj na myśli fluor. Coraz częściej widzę modę na pasty bez fluoru. Myślę, że warto taką decyzję skonsultować ze swoim dentystą. 

Ja również miałam taki zamiar. Dopóki nie odbyłam konsultacji u dentystki. Zdecydowanie odradziła mi stosowanie past bez fluoru, nawet w zastosowaniu jako druga pasta.
Co więcej okazało się, że moje ząbki są w taki kiepskim stanie, że wymagają dodatkowej fluoryzacji i innych zabiegów specjalnymi preparatami. 

Dlatego, zanim zdecydujecie się czy na pasty bez fluoru czy na domowe wybielanie koniecznie zajrzyjcie do dentysty. Zasięgnijcie rady, czy w waszym przypadku korzystne jest używanie past bez fluoru. Co więcej zachęcam o zapytanie się o ilość pasty i typ pasty, którą wykorzystujemy do jednego mycia. Wydaje się banalne, ale myślę, że takie nie jest :)

Dbajcie o ząbki!

Pozdrawiam,
Zwies

niedziela, 18 listopada 2012

Słodkie nowości od Yves Rocher

Hej,
od wczoraj w Yves Rocher nabędziemy świąteczne kolekcje. Na pewno jest na czym zawiesić oko. Świąteczne linie zapachowe to pieczone jabłko w karmelu, wanilia i cytryna oraz kandyzowane kwiaty. Dziwnym trafem każdy z zapachów przypadł mi do gustu. Dzisiaj skusiłam się na żel pod prysznic z drobinkami ( kandyzowane kawiaty), prezentuje się naprawdę pięknie, o dziwo nie ma SLES. Trzeba tylko uważać żeby nie dopuścić do kontaktu z oczami. Do zakupu otrzymałam miniaturkę kremu do rąk z waniliowej linii. Myślę, że skuszę się również na coś z jabłka, może będzie to świeczka albo mała woda toaletowa :)

Miłego wieczoru,
Zwies

sobota, 17 listopada 2012

Zamówienie z kolorówka.com i zaproszenie na rozdanie :)

Hej,
już dawno temu przyjechało do mnie zamówienie z kolorowka.com. Pierwsze co chcę powiedzieć to jestem bardzo zadowolona z obsługi! Otrzymałam odpowiedzi na moje każde męczące pytanie. Wysyłka była błyskawiczna! Nic tylko zamawiać :)
Zdecydowałam się na zamówienie właśnie w tym sklepie, ponieważ oferta sklepu jest bardzo bogata i pozwala zaopatrzyć się w naturalne składniki. Skusiłam się na zestaw do samodzielnego zrobienia primera, masło shea, kilka mik, kilka opakowań, bazę UV i bazę do korektora.


Trochę tego jest :) Mimo, że mam już ten cały zestaw miesiąc na razie używam tylko primera matującego. Miki czekają na sprasowanie :) Mieszanka do własnego podkładu również czeka na przygotowanie :)

Jeśli chodzi o primer - zdecydowanie polecam! Przygotowanie banalne. Otrzymujemy taki zestaw:


Wszystko mieszamy i rozcieramy w woreczku:


Primer naprawdę fajnie się sprawdza w użyciu, idealnie matuje. Jest bardzo drobno zmielony i ma fajną strukturę. Zdarzało mi się go używać samodzielnie. Ilość produktu jest porażająca. Cena dość duża - 30zł, ale ilość na pewno to zrekompensuje. Wad brak ;)

Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się przetestować pozostałe produkty.

Chciałabym was również serdecznie zaprosić na rozdanie u Naturalnie :)


Do wygrania są produkty DIY - między innymi ten puder musujący.
http://www.ania-recenzuje.pl/2012/11/rozdanie-na-moim-blogu-do-wygrania-sa.html

Serdecznie pozdrawiam,
Zwies





wtorek, 13 listopada 2012

Wyróżnieniowy Tag - Liebster Blog


Hej,
bardzo dziękuję za wyróżnienie Prozerpine i BlackFeather :)


Oto odpowiedzi na Wasze pytania :)

Pytania Prozerpine:
1.  Twój ideał kobiecego piękna
Niestety tutaj będzie raczej typowo chuda, wysoka, szczupła modelka :) Nawet mimo to, że jestem dość proporcjonalna i szczupła, nie czuję się dobrze w mojej skórze. Przydałby się mniejszy biust i kilka dodatkowych centymetrów wzrostu :)
2.  Kawa, czy herbata? Którą opcję najczęściej wybierasz?
Zdecydowanie herbata. Próbowałam się przekonać jakiś czas temu do kawy, w pewnym okresie nawet piłam codziennie, ale przestałam i zupełnie mnie do niej nie ciągnie.
3.  Książka. która najmocniej wpłynęła na Ciebie, jako na człowieka.
Chyba nie ma takiej. Czytałam naprawdę dużo książek, szczególnym uznaniem cieszyły sie książki obyczajowe Małgorzaty Musierowicz.
Jednakże nie powiedziałabym, żeby którakolwiek z tych książek jakoś znacząco na mnie wpłynęła.
4.  Postać (powieściowa, filmowa, bajkowa) z którą się utożsamiałaś, bądź utożsamiasz.
Tu chyba również nie ma takiego odpowiednika. A dopiero ostatnio ludzie stają się dla mnie inspiracją :)
5.  Twój znak zodiaku- czy dostrzegasz jego wpływ na swoją osobowość?
Lew ;) Czy dostrzegam wpływ? No może trochę ;)
6.  Kolor, który wprawia Cię w świetny nastrój :)
Ostatnio pałam miłością do mocnej fuksji - już takiego bardziej fioletu niż różu.
7.  Ilość, czy jakość? W których wypadkach kierujesz się tymi wyznacznikami?
Kieruję się najczęściej relacją cena/jakość. Dlaczego pojawiła się tutaj cena? Ponieważ nie nie jestem w stanie dać za dobrą jakość każdą cenę :) Ale bardzo często obserwuję przypadek, że cena nie jest powiązana z jakością. Za przysłowiowy grosz bardzo często znajduję coś w dobrej jakości. Ja jestem takim właśnie polowaczem na okazje :D
8.  Co najchętniej nakładasz na usta: szminkę, błyszczyk? A może bezbarwny balsam?
Kiedyś był to zdecydowanie błyszczyk, obecnie jest to raczej balsam a w ciągu najbliższych miesięcy planuję zakup pierwszej prawdziwej pomadki :D I mam nadzieję, że się polubimy.
9.  Ulubiony kwiat.
Oj nie mam znów takiego. Bardzo lubię storczyki jak również... gipsówkę! Ślicznie wygląda w bukiecikach.
10. Piosenka, której najchętniej słuchasz tej jesieni :)
W chwili obecnej nie ma takiej piosenki :) Natomiast bardzo często łapię się na tym, że wracam do ulubionych starych utworów
np. do tego: http://www.youtube.com/watch?v=2LE0KpcP05I
11.  Kosmetyczne odkrycie roku- czy już masz ? Jeśli tak, to podziel się :)
Nie myślałam o niczym takim. W zeszłym roku zapewnie byłyby to 3kroki Clinique, przy czym teraz się zastanawiam czy nie spowodowały one zwiększenia wrażliwości mojej skóry :( W tym roku na razie nie mam takiego jednoznacznego faworyta, na pewno jestem bardzo zadowolona z recenzowanego kremu Alterry na dzień na pierwsze zmarszczki.

Pytania BlackFeather:
1. Jaką maseczkę do twarzy lubisz najbardziej?
Przyznaję, że ostatnio używam mało tego typu produktów. Kiedyś bardzo lubiłam maseczki typu peel-off. Potem bardzo spodobała mi się maseczka z Rival de Loop, niestety nie ma jej już w sprzedaży. Na chwilę obecną niestety nie mam ulubieńca :/
2. Prysznic czy kąpiel? Rano czy wieczorem?
I to i to :) Każde z nich ma swoje zalety. Obecnie mam naprawdę małą wannę, a właściwie pół wannę :D No i rano i wieczorem ;)
3. Jak często używasz maski/odżywki do włosów?
Miałam etap używania po każdym myciu, ostatnio się nieco rozleniwiłam :) Szukam dobrej składowo i dobrze odżywiającej włosy odżywki.
4. Olejujesz włosy? Jeżeli tak, to jakimi olejami?
Ostatnio nie olejuję :)
5. Jakich kosmetyków używasz do demakijażu?
Obecnie nie maluję się, zazwyczaj (przy lekkim makijażu) wystarczy mi standardowy żel do mycia, czasami używam też jakiś bardziej specjalistycznych płynów do demakijażu oczu.
6. Ile czasu zajmuje ci zwykły dzienny makijaż?
Myślę, że mniej więcej 15ście minut :)
7. Jaki jest twój ulubiony kosmetyk kolorowy?
Chociaż nie udało mi się jeszcze znaleźć idealnego, myślę, że będzie to podkład :D
8. Jaki jest twój ulubiony kolor i dlaczego?
Fuksja w stronę fioletu. Kojarzy mi się z moim ślubem, w sumie jednym z głównych akcentów kolorystycznych.
Sam mój ślub, a właściwie przygotowania obudził we mnie zainteresowanie pięknem, makijażem :)
9. Lubisz piec ciasta? Jeżeli tak, to jakie najbardziej?
Jak byłam mniejsza piekłam biszkopt :D Taki porządny, bez proszku do pieczenia, na 10ciu jajkach :)
Ostatnio ponownie zaczynam piec, ale są to kruche ciasta.
10. Pies czy kot? I dlaczego?
Kot, zdecydowanie ;) Bardzo lubię koty, uwielbiam na nie patrzeć :) Są piękne, mają idealną sierść i są takie słodziutkie.
11. Czemu zdecydowałaś się na założenie bloga?
W pewnym momencie bardzo chciałam się podzielić z innymi moimi opiniami, moją wiedzą :) I tak jakoś poszło :)


Oto moje pytania do koleżanek :)
1. Czy kupując kosmetyki zwracasz uwagę na skład, czy kierujesz się opisem producenta?
2. Czy masz w swoich zasobach kosmetyki bardziej naturalne? Jeśli tak, czy często po nie sięgasz czy raczej rzadko?
3. Co bądź kto jest ostatnio dla Ciebie inspiracją?
4. Czy jest jakiś szczególny przedmiot, który bardzo lubisz?
5. Jak robisz zakupy ubraniowe - pod wpływem impulsu, czy też może kupujesz tylko co Ci potrzebne, planujesz jakoś zakupy (np. na przestrzeni roku)?
6. Czy jest jakiś szczególny kosmetyk, który chciałabyś mieć? Jeśli tak, dlaczego akurat ten?
7. Robisz i używasz kosmetyków DIY?
8. Jak kontrolujesz daty ważności kosmetyków?
9. Czy masz jakiś sposób organizacji kosmetyków?
10. Czy jest jakiś kosmetyk, którego nie lubisz a jednak ciągle kupujesz?
11. Czy jest jakiś produkt, który został wycofany ze sprzedaży za którym tęsknisz?


Zapraszam do zabawy:
1 http://www.lilinaturalna.com
2 http://zrecznarobota.blogspot.com
3 http://www.ania-recenzuje.pl/
4 http://siouxieandthecity.blogspot.com/
5 http://zielony-koszyczek.blogspot.com
6 http://kokardka-mysi.blogspot.com/
7 http://pawie-piorka.blogspot.com/
8 http://zawszewgorach.blogspot.com/
9 http://ekocentryczka.blogspot.com/
10 http://naturalna-bianka.blogspot.com/
11 http://arsenicmakeup.blogspot.com/

Mam nadzieję, że pytania będą dla was przyjemne :)

BTW Jak się tylko zbiorę pokażę wam moje zakupy z kolorówki i dużą paczuszkę z kolorówką Alverde :D

Miłego dnia,
Zwies

piątek, 9 listopada 2012

DIY Pasta migdałowa, mam i ja!

Hej,
dawno temu podejrzałam u Zielonego Koszyczka pastę migdałową http://zielony-koszyczek.blogspot.com/2012/02/domowej-roboty-migdaowy-krem-do-mycia.html . Pasta jest częścią programu pielęgnacyjnego według dr Hauschka. Sam program również bardzo mnie zainteresował. Może dlatego, że ostatnio nie jestem w stanie poradzić sobie z moją buzią i szukam złotego środka. Pierwszy raz próbowałam zrobić pastę blenderem. Niestety mój blender nie podołał zadaniu zmielenia migdałów na idealną masę. Ale! Znalazłam w domu starą maszynkę do mielenia kawy z regulacją zdrabniania. Migdały zmieliłam trzy raz, przy czym pierwszy raz zmieliłam je najgrubiej jak się dało. Po tej operacji rzeczywiście powstała idealna pasta. Drobinek praktycznie nie da się wyczuć. Do pasty dodałam nieco oleju sezamowego i alkoholu. Po co alkohol? Żeby zabić trochę bakterii (w końcu nie mam sterylnego labolatorium), no i coby nieco zakonserwować pastę. Myślę, że sam alkohol też nieco odparuje.

Pozdrawiam,
Zwies

niedziela, 4 listopada 2012

Ciasteczkowy potwór od Ziaji

Hej,
jakiś czas temu w moje ręce wpadła próbka szamponu/płynu do mycia z Ziaji dla dzieci. Produkt zapowiadał się bardzo interesująco - minimalistyczne opakowanie, ciekawy zapach. Producent opisuje produkt jako: "Łagodny dwufunkcyjny preparat o słodkim zapachu lodów ciasteczkowo-waniliowych. Łączy właściwości szamponu i płynu do mycia. Zawiera D-panthenol, delikatne substancje myjące i kondycjonujące włosy. Dobrze się pieni tworząc aksamitną, kremową pianę."

Pierwsze co mnie uderzyło po otwarciu opakowania to zapach - męczący, ciężki, chemiczny. To dla mnie dyskwalifikuje ten produkt. Rzeczywiście zapach można opisać zgodnie z opisem producenta. Jednakże jest zbyt wyrazisty, mocny, jak na produkt dla dzieci.

Skład rzeczywiście zawiera łagodne roślinne substancje myjące ale są w składzie po SLES... Na plus nie ma spieniaczy MEA, DEA. Niestety jest jeden PEG.

Podsumowując to typowy żel SLESowy z dość ostrym zapachem. Nie polecam dla wrażliwych nosów.

Pozdrawiam,
Zwies

niedziela, 28 października 2012

"Świąteczny" prezent od męża

Już dawno nie miałam nic nowego z TBS. Dzisiaj będąc na zakupach przypadkiem przechodziliśmy obok... I nie tylko mój wzrok przyciągneła świąteczna seria :) Szczególnie urocze były opakowania z Panem Ciastkiem, który niestety nie pachniał uroczo. Sklep opuściliśmy z malutkim masłem Cranberry joy. Pachnie bosko!


Miłej nocy,
Zwies

DIY update dzienne zdjęcie różu

Hej,
rano zrobiłam zdjęcie w świetle dziennym różu. Przyznaję, chciałam zrobić swatch, ale róż jest bardzo delikatny (taki też był w formie sypkiej ;) ). Jestem bardzo zadowolona z rezultatu.

Pozdrawiam,
Zwies

sobota, 27 października 2012

DIY prasowany mineralny róż

Hej,
ostatnio staram się przejść na jak najbardziej naturalną pielęgnacje, jak i kolorówkę. Niestety naturalna kolorówka to najczęściej sypkie proszki, dość niewygodne np. w podróży. Dlatego też już od jakiegoś czasu przymierzałam się do zrobienia własnego różu prasowanego.

W moich zasobach w chwili obecnej mam 1 róż - sypki EDM pink ribbon. Bardzo lubię ten kolor :)
Najpierw przygotowałam sobie pełno różnych składników. Przede wszystkim róż sypki i alkohol (w moim przypadku była to zwykła wódka), glicerynę, mikrosfery silikonowe (dostałam w gratisie w ramach zamówienia z kolorowka.kom), puste pudełeczko na róż. Ponieważ żal mi było różu, szczególnie biorąc pod uwagę, że prasowanie może się nie powieść, użyłam jedynie odrobiny. Dodałam małą miarkę mikrosfer silikonowych, następnie wymieszałam. Potem kropelka gliceryny i kilka kropel alkoholu. Całość pozostawiłam do wyschnięcia (a że w gorącej wodzie jestem kąpana, skorzystałam z ciepłego kaloryfera :D). Na ostatnim zdjęciu róż jest już po wyschnięciu. Podoba mi się! Jednakże pragnę zwrócić uwagę, że cała procedura jest dość droga - znaczy wymaga inwestycji ;) Gliceryna kosztuje około 3zł, za 200ml alkoholu zapłaciłam 7zł. Oczywiście obie te rzeczy nam zostają, ale nakład trzeba ponieść ;)

Pozdrawiam,
Zwies












piątek, 26 października 2012

Toksyczne ubranka

Hej,
przyznam szczerze, że moje zainteresowanie składnikami kosmetycznymi zrodziło się w momencie, kiedy zobaczyłam napis na opakowaniu żelu Vichy Bez parabenów - wtedy jeszcze nie wiedziałam co to parabeny i do czego służą :) Ciekawość zwyciężyła - czytałam coraz więcej i więcej :)
W końcu zmieniłam nieco pielęgnację, zanim zakupię produkt staram się czytać skład.

Wczorajszy post Podwojonej Sroki po raz kolejny poruszył we mnie tematykę odzieżową.
Dzisiaj znalazłam również czas, aby obejrzeć film, do którego link znajdziemy we wskazanym wyżej poście.

Film jest po angielsku, ale myślę, że naprawdę warto go obejrzeć. Poniżej to co ja zrozumiałam z filmu, oczywiście mogłam wszystko nie do końca dobrze zrozumieć, także tym bardziej zachęcam do obejrzenia.
W filmie zostaje przedstawiony m.in. przykład pracownicy sklepu H&M, która zaczęła odczuwać różne dolegliwości. Pracowała m.in. przy wykładaniu towaru. Ale to nie wszystko, w filmie zobaczymy również jak wygląda produkcja odzieży. Niejednokrotnie przy tej produkcji używane są substancje, które są zakazane w Europie, a jednak są używane do produkcji odzieży... Ludzie, którzy pracują przy produkcji odzieży sami mówią, że nikt nie jest w stanie pracować więcej niż 2 lata. Większość z nich cierpi na poważne choroby...
Ponadto już po wyprodukowaniu odzieży (przy produkcji używa się przy nich chlor, pestycydy czy formaldehydy) pakowane są w kontenery. Żeby było ciekawie oprócz chemii użytej przy produkcji, kontenery mogą być również zabezpieczone różnymi substancjami mającymi chronić przed robactwem.
W filmie zobaczymy jak w Hamburskim porcie niektóre kontenery są rozpakowywane. Zanim kontener zostaje otwarty badają toksyczność! Jeśli okaże się, że ilość substancji jest bardzo duża, ubrani w ochronne ubrania i maski pracownicy otwierają kontener. Niestety nie każdy port bada zawartość substancji szkodliwych :/ Nie wszystkie kontenery są też otwierane - te nieotwierane a przekraczające normy dostają w Hamburskim porcie czerwoną pieczątkę informującą o tym, że normy są przekroczone. I to wszystko. Dlaczego? Zgodnie z informacjami w filmie nie ma regulacji prawnych pozwalających uniknąć tych sytuacji.

Oczywiście mogłam nie do końca poprawnie zrozumieć cały film, ale obrazy, które są tam pokazane naprawdę pozostają w pamięci...
Nie lubię kupować używanych ubrań, ale przyznaję, że film poruszył mnie bardzo. Nawet jestem skłonna rozważyć ich zakup ;)

Myślę, że w tym temacie jest mój stary post:
http://kociejezyczki.blogspot.com/2012/05/tekstylia-godne-uwagi.html


Pozdrawiam,
Zwies

Yves rocher culture bio deo



Hej,
dzisiaj chciałabym wam przedstawić recenzję dezodorantu, który mam przyjemność testować już ponad miesiąc. Jest z serii Culture bio, ma certyfikat z Ecocertu. Zapach dość specyficzny. Wydaje się nienaturalny, mdły. Przyznaję, że nie zdobył mojego serca. Na początku stosowania odbiosłam wrażenie, że zmienił na mniej miły zapach potu. Co więcej, przynajmniej w moim odczuciu nie jest skuteczny. Za 50ml zapłaciłam w promocji około 11zł. Także wciąż szukam naturalnego skutecznego deo :)

Pozdrawiam,
Zwies

czwartek, 25 października 2012

Ostatnie dni na okazyjne zakupy!

Ostatnio na blogu jest bardzo Rossmannowo :) I dzisiaj też będzie! Za kilka dni kończy się miesiąc marek własnych. Szczerze zachęcam do zakupów :D Pewnie post wyjdzie mi długaśny, ale może jakoś przetrawicie  :)


Dlaczego chcę wam polecić marki własne Rossmanna? Nie, nikt mi nie płaci za reklamę :D
Po prostu sama chętnie sięgam często po ich produkty z bardzo prostej przyczyny - korzystnej relacji cena/jakość, jak również pod względem "składowym". Nie mówię tutaj nawet o produktach Alterra, ale pozostałych. Na pewno nie wszystkie składniki, są naturalne. Ponadto w porównaniu do kosmetyków z tej samej półki czy nawet z wyższych półek zawierają dużo więcej składników aktywnych. Również częściej niż w przypadku innych marek żele do mycia twarzy nie są oparte o SLS/SLES.

Mimo, że staram się ostatnio kupować kosmetyki naturalne kupiłam ostatnio również:
Synergen soft peeling - lubiłam dziada, mocny zdzierak (nawet bym powiedziała, że bardziej nadaje się do ciała aniżeli twarzy). Nie jest oparty na SLES/SLS. Ma parabeny. Cena w promocji za 100ml - 3,99zł
Rival de loop Pflegendes Gesichtswasser - też jeden z moich niezdrowych ulubieńców. W składzie ma dwa rzeczy, które mi się średnio podobają - Butylene Glycol, Sodium Hydroxide. Oba składniki w połowie składu. Nie jest to takie straszne, jeśli zwróci się uwagę na fakt, że większość toników półkowych na jednych z pierwszych miejsc ma Propylene Glycol :/
Dlaczego tego pana tak lubię? Trochę się pieni (nie wszyscy lubią), a mi nie przeszkadza :D Ma kwas salicylowy, moja skóra go toleruje, panthenol, jakieś ekstrakty. Generalnie mi nie szkodzi i kosztuje w promocji tylko 3,5zł/200ml! To naprawdę niedoceniany kosmetyk :D Nie nadaje się do oczu!

Co jeszcze z gazetki mogę wam polecić? Dużo:
  • wspominaną Alterrę na pierwsze zmarszczki (fioletowy kwiatek na opakowaniu), krem na dzień
  • Alterra Jojoba&Szałwia deo w atomizerze - ja lubię, muszę się właśnie po to wybrać :D
  • Rival de Loop Hydro Tagescreme/Nachtcreme - bardzo fajne kremy-żelki. Tanie, bogate w składniki odżywcze
  • Rival de Loop Hydro FeuchtigkeitsGel - oparte na alkoholu serum. Mam z nim związane bardzo miłe wspomnienia, jeden z moich pierwszych "kremów" na lato :)
  • Rival de Loop Pure Skin żel - fajny żel (zawiera alkohol) z drobinkami, opakowanie bardzo fajne, może służyć do mydła w płynie.
  • Mel Merio EDP niebieskie - bardzo lubię ten zapach, jest tani i niezwykle trwały (dostępne są też małe perfumetki). Obecnie nie używam.
  • Isana mydło w płynie - u mnie króluje Mango&Orange! Jego kolor pasuje mi do łazienki. :D Przeznaczony dla Tż (niestety nie udało mi się go przekonać do naturalnej pielęgnacji) i gości.
  • Isana różowy zmywacz - ma naprawdę przyjazny skład jak na zmywacz, słabo zmywa, ale coś za coś :)
  • Isana Med Arzt Seife Spezial - natłuszczające, lubię bardzo :)
  • Isana Gloss Shampoo - duża butla szara, jak używałam silikonów sprawdzał się najlepiej. Nawet w porównaniu do o wiele lepszych brandów.
  • Babydream! Tego chyba bardzo zachwalać nie trzeba :D
  • Facelle Waschlotion - stosunkowo ładny skład. Dziewczyny używają do mycia włosów, dla mnie niestety w tym zastosowaniu za delikatny.
  • Fusswohl wkładki odświeżające - super sprawa, szczególnie na lato, kupuję od kilku lat :D
  • Domol color proszek do prania - zaczęłam go kupować, ponieważ małe opakowanie starczało na długo i było lekkie. Piorę w nim cały czas, nie widzę sensu zamiany ;)



I chciałabym podziękować mistinguett za wyróżnienie "So sweet Blog Award". Gapa ze mnie i nie zauważyłam :(


Pozdrawiam,
Zwies :)

środa, 24 października 2012

Prawie naturalne mydełka Alterry

Hej,
jakiś czas temu miałam już mydełko z Alterry, oliwkowe, niestety kompletnie mnie nie zadowoliło. Po upływie czasu mogę stwierdzić, że najbardziej przeszkadzał mi w nim zapach. Korzystając z promocji zakupiłam dwa mydełka, oba są w użyciu, różane już się kończy.
No i muszę powiedzieć, że mogą być. Szału nie ma, ale źle nie jest. Na początku mydła mają dość intensywny zapach, w czasie stosowania przestaje być intensywny. Chyba nauczyłam się ich używać, ponieważ nie roztapiają się bardzo na mydelniczce. No i niestety (ale to chyba każde mydło tak ma) strasznie brudzą wannę. Cena w promocji około 1,6zł.
Jeśli spodoba się wam zapach, myślę, że warto przetestować.

Pozdrawiam,
Zwies

czwartek, 18 października 2012

Relacja prawie na żywo - nowy zapach Alterra już dostępny w Polsce!



Hej,
na kilka minut przed zamknięciem Rossmanna wybrałam się na zakupy. Zrobiłam szybki przegląd półek, i na końcu coś mnie podkusiło żeby zerknąć na zapachy. Aż ciężko mi było uwierzyć, ale na półeczce znalazłam nowy zapach Alterra Secret Garden. To już kolejny w mojej kolekcji. Zapach jest zdecydowanie bardziej jesiennozimowy. Niestety jeszcze nie zdążyłam go dokładnie przetestować. Kupiłam go promocji za niecałe 17zł. No nie mogłam go nie kupić :D



Pozdrawiam,
Zwies

Kosmetyk roku w swojej półce cenowej

Jakiś czas temu poszukiwałam jakiegoś naturalnego kremu w naprawdę niskiej cenie. Chciałam coś na już, dostępnego w bezpośredniej sprzedaży detalicznej. Bez przekonania nabyłam Alterra Erste Fältchen Tagescreme, czyli krem na dzień na pierwsze zmarszczki. Moja skóra jest mieszana w kierunku suchej, ostatnio stała się dość wrażliwa, źle reaguje na bardziej treściwe produkty.


Dlaczego pisze o nim kosmetyk roku?

Zalety:
  • Przede wszystkim niesamowite nawilżenie - naprawdę zauważalny efekt "napompowanej skóry". Skóra robi się gładsza, nawilżenie w porównaniu z innymi kremami (nawet górnopółkowymi) jest niesamowite.
  • Bardzo dobrze służy mi nałożenie większej ilości kosmetyku - skóra reaguje dobrze, nie zauważyłam większej ilości zaskórników, czy jakiś innych problemów.
  • Cena! 50ml kosztuje prawie 12zł, mi starczył na mniej więcej miesiąc, ale zużywałam go dużo, stosowałam również na dekolt.
  • Mała poręczna tubka - sterylność i wygoda.
  • Masa fajnych składników: olej sojowy, oliwa, gliceryna, olej z pestek winogron, masło shea, olejek z dzikiej róży, olej arganowy, kwas hialuronowy, ekstrakt z winogron, ekstrakt z dzikiej róży, koenzym Q10, ceramidy, olej słonecznikowy, witamina E, witamina C.
  • Dość gęsty, w miarę szybko się wchłania.


Potencjalne wady:
  • Zapach - mi się bardzo spodobał i go lubię, ale jest dość mocny i wyrazisty jak na krem do buzi. Zapach różany z charakterystyczną nutką dla kremów Alterra (kto miał np. tonujący na pewno zauważy podobieństwo).
  • Zakrętka a nie klapka :) Mi nie przeszkadza.
  • Alkohol w składzie - generalnie wiem, że jest tłum ludzi, którzy po prostu nie chcą produktów z alkoholem. Boją się wysuszenia etc. Ja jestem zdania, że produkty z alkoholem nie są takie najgorsze, oczywiście z jakąś sensowną ilością ;) 
Tubka na zdjęciu to już moja druga. Czuję, że ten krem na długo u mnie zagości. Dość treściwy, stosuję na dzień i na noc i pod oczy :)

Pozdrawiam,



niedziela, 14 października 2012

Alverde 5 in 1 Zahncreme Nanaminze


Hej,
bardzo chciałabym Was przeprosić za moją nieobecność. Ostatnio trochę chorowałam no i doszło jeszcze kilka spraw, które utrudniły mi blogowanie.
Moja głowa aż huczy od pomysłów, ostatnio przyszła do mnie duża paczka z kolorowka.com :D a tam pełno cudnych produktów. Mam nadzieję, że uda mi się w niedługim czasie nadrobić zaległości :)


Dzisiaj mam dla Was recenzję produktu, który już jakiś czas u mnie gości, czyli pasta do zębów z Alverde. Kosztowała mnie około 8zł, zakupiłam ją w Austrii. Tubka mieści 75ml. Opis producenta zachęca do zakupu, pasta ma nam pomóc w profilaktyce. Generalnie zapowiadała się bardzo ciekawie. Ciężko mi się wypowiedzieć co do ochrony przed próchnicą, ponieważ pastę trzeba by testować zdecydowanie dłużej. Certyfikat jest, produkt jest wegański, skład bardzo przyjemny. W praktyce trochę gorzej, pasta wydaje się być bardzo delikatna, nie podrażnia, przy myciu powstaje dużo piany. Często po umyciu mam wrażenie, że zęby nie są umyte dokładnie, ponawiam mycie, przez co pasta jest mało wydajna. No i niestety pasta na pewno nie da nam mocnego miętowego oddechu. Czy można określić ją jako bubel? Myślę, że nie do końca - na pewno znajdą się osoby, którym będzie pasować. Ja moją tubkę na pewno zużyję do końca, jeszcze nie wiem czy kupię ponownie.

Miłej niedzieli,
Zwies

niedziela, 7 października 2012

Ostatnie minuty konkursu!

Zaproszam do wzięcia udziału w konkursie u Naturalnie:
http://ania-recenzuje.blogspot.com/2012/09/konkurs-dla-widzow.html

Pozdrawiam,
Zwies

poniedziałek, 1 października 2012

Koci drobiazg od Bath&Body Works

Hej,
od piątku Bath&Body Works jest w Złotych Tarasach, od soboty również w Galerii Mokotów w Warszawie. Jako, że dzisiaj byłam w pobliżu musiałam wstąpić. Nie ukrywam, mnogość kolorów, produktów mnie przytłoczyła. Wielkość sklepu również - spodziewałam się malutkiego butiku, a tymczasem lokal jest duży :)


Nie miałam czasu na rozeznanie poszczególnych produktów, ale jak już zobaczyłam pilniczek to musiałam go zakupić ;) No nie dało się po prostu wyjść bez niego ze sklepu:


Pilniczek jest w kształcie kotka, co więcej ma narysowane kontury i obróżkę z trzema różowymi dżetami. Ujęło mnie to maleństwo. Z drugiej strony znajdziemy lusterko:


Lusterko raczej nie wygląda mi na szklane - dlatego też je kupiłam :) Taki gadżet kosztuje 4,99zł.
Bardzo się cieszę z tego zakupu - uwielbiam papierowe pilniczki (jakoś ani metalowe ani szklane mi nie pasują), już jakiś czas szukałam pilniczka w fajnym kształcie no i lusterko :) .
Z tego co się zauważyłam pilniczki są również dostępne w innych kształtach.

Jeśli chodzi o Bath&Body Works pierwsze wrażenie bardzo dobre, niestety nie patrzyłam jeszcze na składy. 

Miłego wieczoru!


środa, 26 września 2012

Nowa gazetka Rossmanowa już na sieci!

Hej,

mam szybkiego newsa :) Na stronie Rossnetu pojawiła się nowa gazetka z promocjami marek własnych Rossmanna. Dla mnie szczególnie interesująca jest oferta Alterry. Może i wy znajdziecie coś dla siebie:
http://www.rossnet.pl/imagesrossnet/Magazines/83/m83-rossmann.pdf

Pozdrawiam,

Mało naturalnie - Nudziakowe love

Hej,
dzisiaj rano jak tylko wstałam pognałam do Biedronki po lakier :D I czuję się dumna, że nie kupiłam niczego więcej (a powiem wam, że nawet są całkiem naturalne maseczki z zielonej glinki)! Chciałam go kupić już na ostatniej akcji urodowej Biedronki z Eveline, ale niestety było już za późno. Mojego wymarzonego koloru już dawno nie było. Także tym bardziej cieszę się z zakupu nudziaka Eveline colour instant:


Nie mogę się doczekać przetestowania go na moich paznokciach. Lakier jest kremowy, nie jest perłowy. Dostępne były dwa odcienie nude (dostępny jest wzornik :)) - ja zakupiłam jaśniejszy tj. 496.
Lakier kosztuje 4,99zł i jest zapakowany dodatkowo w pudełko, zabezpieczone naklejką przed wścibskimi:


Na lakier skusiłam się również ze względu składu - lakier nie zawiera kamfory, szkodliwego toluenu, formaldehydu, flatanu dwubutylu :). Wydaje mi się, że Inglot również posiada taką informację na opakowaniach. Przy czym zamiast 1 lakieru Inglot kupimy 4 Eveline.

A jak tam wasze łupy?

Pozdrawiam,


wtorek, 25 września 2012

Zakupowy szał, czyli do którego marketu najpierw?

Hej,
powoli zaczyna mi się kończyć podkład, hydrolat skończył się już jakiś czas temu (ale obecnie zużywam jakiś mało naturalny z zapasów), co oznacza zakupy...

Jakimś dziwnym trafem koniec września i październik okazał się okazją do dość okazyjnych zakupów.
Za kilka dni w Biedronce, w Rossmannie i już od teraz w SuperPharm znajdziemy fajne okazje :D

W Biedronce już od jutra zaczyna się akcja "Piękno dla rodziny" - katalog już dostępny na stronie internetowej firmy:


W Rossmannie wielka promocja marek własnych (czas zrobić zapasy Alterry) - katalog powinien się pojawić na dniach na stronie.

Natomiast w Superphram znajdziemy zniżkę 40% na Sanflore, 40% na AA Eco (dla posiadaczy karty, kartę można wyrobić od razu :) ).

Ostrzę ząbki na okazje :D

W Biedronce spotkamy również frugo, wczorajsza buteleczka przedstawiła mi takie wyznanie:

Chyba nie muszę dodawać, że mamy nowy wazon? :D


Pozdrawiam,