wtorek, 30 lipca 2013

Substancje wpływające na hormony, zawarte w kosmetykach.

Hej,
w tym tygodniu natknęłam się na artykuł "Tykająca hormonalna bomba w kosmetykach" (źródło: http://m.onet.pl/wiadomosci/nauka,40fs1). Sam artykuł jest niestety bardzo ogólny.
Skupia się na poinformowaniu, że pewne substancje wpływają upośledzająco na działanie hormonów w naszych organizmach.

Jednakże udało mi się dotrzeć do źródła i znaleźć całe opracowanie, z czego bardzo się cieszę.
Publikację opracował Niemiecki Związek Ochrony Środowiska i Natury ( Bund für Umwelt und Naturschutz Deutschland http://www.bund.net/). Na stronie tejże organizacji dostępna jest w języku niemieckim cała publikacja:
http://www.bund.net/fileadmin/bundnet/publikationen/chemie/130723_bund_chemie_kosmetik_check_studie.pdf

Co ciekawe na liście substancji o działaniu wpływającym na hormony znajdują się m. in. słynne parabeny. Na stronie 9tej powyższego opracowania po prawej stronie znajdziecie listę 16stu substancji wpływających na gospodarkę hormonalną (rozpisane również w INCI). Jeśli macie możliwość, zachęcam do zapoznania się z całą publikacją. Wyniki są naprawdę bardzo ciekawe.

Nie ukrywam, że mnie bardzo ucieszyła ta publikacja, ponieważ naprawdę rzadko kiedy zdarza się, że tego typu informacje są nagłaśniane.

Organizacja pozarządowa BUND przeanalizowała składy wielu kosmetyków pod kątem 15stu substancji. (żródło: http://www.bund.net/themen_und_projekte/chemie/toxfox_der_kosmetikcheck/bund_studie/)
30% ze zbadanych kosmetyków (pod uwagę były brane kosmetyki na rynku niemieckim) zawiera szkodliwe substancje. Poniżej znajdziecie zestawienie 10ciu największych producentów kosmetyków opracowane przez BUND, odpowiadające na pytanie jaki jest udział "obciążonych" kosmetyków wśród produkowanych przez danego producenta.

Co by nie mówić, liczby przerażają.

Oczywiście chciałabym zaznaczyć, że badanie zostało przeprowadzone z kosmetyków dostępnych na rynku niemieckim. Kosmetyki na rynku polskim mogą mieć inne składy! (czego sama doświadczyłam w przypadku jednego z kremów Nivea).
A was oczywiście zachęcam przede wszystkim do czytania składów! :)

Pamiętajcie, że badanie skupiało się jedynie na jednym typie szkodliwych składników (szkodliwość na gospodarkę hormonalną), także czekamy na dalsze badania dotyczące bezpieczeństwa kosmetyków.

Pozdrawiam,
Zwies

piątek, 19 kwietnia 2013

Serdecznie witam! Alverde - Lemon love

Hej,

w końcu przyszła wiosna! Nie wiem jak u was, ale u mnie jest naprawdę ciepło. W końcu człowiek czuje, że   żyje :)

Dzięki uprzejmości koleżanki w moje ręce trafiło kilka produktów alverde. Wśród nich znajdował się również zestaw z "Lemon Love":


W skład zestawu wchodzi krem pod prysznic (zielony), balsam (żółty). 
I muszę powiedzieć, że jestem zachwycona! Od pierwszego użycia mam ochotę używać tylko ich! Oba kosmetyki z serii mają ten sam słodki zapach - cytrynowej mamby. Oprócz cudownego zapachu, pozostającego na skórze bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie same kosmetyki.
Żel pod prysznic ma bardzo fajną konsystencję, niczym nie przypomina alterrowych żelek, jest jednolity, gęsty, przyjemnie myje. Balsam również ma przyjemną w stosowaniu konsystencję, idealną na ciepłe dni :) Oba kosmetyki mają małą dziurkę i same nie opuszczają opakowań.
Zestaw obu kosmetyków kosztował chyba 4 euro. Posiadając certyfikat Nature, są wegańskie. Skład, oczwiście jak przystało na alverde przyzwoity. Balsam zawiera 5 różnych olejków (m.in. z avokado, z pestek brzoskwiń) oraz masło kakaowe. Kompozycja zapachowa oczywiście na bazie olejków esencjonalnych.

Jeślibyście gdzieś napotkali serdecznie zachęcam do zakupu!

Pozdrawiam,
Zwies

wtorek, 5 marca 2013

Mydlana historia

Hej,
Powoli będę wracać do blogowania. Dzisiaj chciałabym wam pokazać nieco moich zapasów. Tym razem są to same mydła! Kolekcja składa się z sześciu mydełek :) Pięć z nich zostało wyprodukowanych przez firmę L'Occitane. Znalazł się również rodzyneczek z Alterry.

Od momentu, kiedy zaczęłam używać mydeł w kostce, częściej w domu zaczęło się pojawiać mydło zamiast żelu. Jakimś cudem się do nich przekonałam, a teraz nawet je wolę niż żele. Jak wam się kojarzą mydła w kostce? Mi się kojarzą z dzieciństwem, kiedy żele dopiero się pojawiały. Pamiętam takie paczuszki z 5cioma mydłami w różnych kolorach, kolorowe mydła w paski, mydełka Fa :D Oczywiście mają wady - zostawiają osad w wannie czy brodziku. Są rownież niesamowicie wydajne - to w sumie może być i wada i zaleta :) Cena różna, ale raczej są tanie.

Teraz pora wyjaśnić skąd ich aż tyle :) W lewym rogu maleńkie mydło z liści werbeny, otrzymane gratis przy zakupach. Poniżej lawendowe mydełko shea - bardzo lubię tą serię, kupiłam już bardzo dawno temu, coby przetestować ten wariant zapachowy. No i czeka na swoją kolej :) Dalej mamy dość nowe w asortymencie pomarańczowe mydło Alterry - uwiodło mnie swoim zapachem :D Poniżej mydełko ze światecznej serii Magiczne liście - pachnie przepięknie! Mydła marsylskie ( biała kostka - mleczna, różowa kostka - różana) znalazły się w paczuszce, którą znalazłam pod choinką :)

Oczywiście nie mam pojęcia, które mydło rozpakować jako kolejne. Macie jakieś propozycje? :)

Miłego wieczoru.

Pozdrawiam,
Zwies

sobota, 12 stycznia 2013

Inspiracyjnie

Hej,
dzisiaj chcę wam przedstawić książkę, która trafiła do mnie dzięki koleżance (jeszcze raz dziękuję :*). A mowa o podręczniku stylu "Paryski szyk" wydanego przez wydawnictwo Rebis.

Niewątpliwie rzuca się w oczy forma wydania - eleganka okładka a także grube kartki. W środku również zachwyca - poszczególne kartki są wypełnione ciekawymi grafikami, tekstami. Książka mimo całej swojej grubości da się bardzo szybko pochłonąć. Jeśli miała bym ją wrzucić do jakiejś szufladki to dla mnie byłby to bardziej album niż książka. Dlaczego? Obrazy i zdobiony tekst uzupełniają się wzajemnie tworząc użytkowe dzieło sztuki :)

Jeśli chodzi o treść, w książce znajdziemy rady dotyczące nie tylko dbania o siebie i o ubiór, ale także dbania o dom. Bardzo mi się to spodobało, ponieważ tego tematu nie spodziewałam się w tego typu książce. Myślę, że książka będzie również całkiem niezłym przewodnikiem po Paryżu. Nie znajdziemy tutaj opisu zabytków, ale lokale i sklepy warte odwiedzenia :)

Cieszę się, że ta książka znalazła się w mojej biblioteczce :)

BTW Kosmetyczne porady również w niej znajdziecie ;)

Pozdrawiam,
Zwies



poniedziałek, 31 grudnia 2012

Happy New Year! + DIY review

 
Kochani,
chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze w nowym nadchodzącym roku :) Ja niestety zapracowana, ale mam wielką nadzieję, że uda mi się wygospodarować czas na blog :)

Dzisiaj post, który już dawno chodził mi po głowie - przegląd DIY :)
Moim pierwszym tego typu produktem był żel do mycia twarzy, składający się z balsamu dla dzieci i naturalnego olejku herbacianego:

 
Cóż, przyznaję, że nie byłam zbyt zachwycona. Obecnie mam duże problemy ze skórą i używam.. żelu do mycia Garniera (o dziwo widzę poprawę!).
 
 
Kolejnym moim tworem było mydło w płynie!

 
No i cóżby to wiele kryć - to chyba największy niewypał. Mydło niesamowicie wysuszało skórę, nie miało jednolitej konsystencji. Popsuło się mniej więcej po 3 miesiącach (zmieniło kolor).
 
Następnie dzieło godne uwagi: peeling cukrowy:
 
 
No i zdecydowanie to bardzo udany produkt DIY - szybki do wykonania, tani, przyjemny i skuteczny :D
 
Tonik owsiany:



Fajna sprawa, całkiem przyjemne zastępstwo toniku. Niestety po pewnym czasie przestałam stosować - przygotowanie, mimo, że niezbyt skomplikowane trochę męczyło - średnio co dwa, trzy dni należało przygotować nową mikturę.
 
Pasta migdałowa:
 
Zdecydowanie mój nr 1 pośród produktów DIY - miła przy stosowaniu (przypomina marcepana), fajny zapach, boska konsystencja. Niestety zrobiłam tylko 1 raz - przygotowanie dość męczące.
 
Receptury produktów możecie znaleźć tu:
 
Pozdrawiam,
 


środa, 26 grudnia 2012

Święta, święta i po świętach

Hej,
mam nadzieję, że świąteczny czas upłynął wam miło :)
Dla mnie święta były przerwą w pracowitych tygodniach, jak się później okazało - również pracowitą przerwą :D Mam nadzieję, że w najbliższych dniach znajdę chwilkę na napisanie jakiejś recenzji :) Myślałam ostatnio o recenzji produktów DIY - tych z którymi miałam styczność. Mam nadzieję, że będę mieć taką możliwość.
W moich prezentach od Gwiazdorka znalazło się również wiele kosmetyków. No i jak już w sumie stwierdził mój mąż mam zapas na najbliższe pół roku. I zdecydowanie ma z tym racje. Najciekawsze jest to, że największy produktowy udział przypadł marce L'Occitane (duży zestaw był zapakowany w przepiękne świąteczne pudełko). Oczywiście jestem bardzo zaskoczona i bardzo się cieszę z prezentów.

Serdecznie pozdrawiam,
Zwies

PS Aniu bardzo dziękuję za życzenia i przepraszam, że nie dałam rady na nie odpowiedzieć.

niedziela, 9 grudnia 2012

Kontakt :)

Po przejrzeniu komentarzy uruchomiłam dla Was formularz kontaktowy :) W razie potrzeby możecie go znaleźć u góry strony po prawej stronie.

Pozdrawiam,
Zwies