Google+ Followers

wtorek, 3 kwietnia 2012

Wyprawa po płatki kosmetyczne - Lidl

Przedstawiam moje ostatnie zakupy z Lidla. Niestety nie mam w okolicy tego sklepu, więc zakupy w nim to cała wyprawa. A warto! Celem wyprawy były płatki kosmetyczne:

Płatki, dostępne w Lidlu zawierają jedynie 60% bawełny, reszta to 20%  mikrowłókien z poliestru i 20% poliestru. Dzięki zawartości poliestru płatki zupełnie nie przypominają standardowych płatków bawełnianych. Są cienkie, nie rozwarstwiają się, dzięki zgrzaniu na brzegach. Co więcej sprawiają, że kosmetyki stają się bardziej wydajne - przy ich wykorzystywaniu potrzeba o wiele mniej kosmetyku, niż w przypadku bawełnianego płatka. A tak wygląda cała paczuszka (120 sztuk - mniej niż 3zł) :

Zakupiłam również zmywacz do paznokci, ponieważ mój różowy ulubieniec z Isany (ma bardzo prosty, nieskomplikowany skład, trzeba się trochę namęczyć, żeby zmyć nim paznokcie) skończył się. Ma dość ciekawe opakowanie, które niestety już w sklepie nie przypadło mi do gustu. Chcąc zdjąć z góry buteleczkę, przechyliłam ją 
i część wylała mi się na rękę. Prawdopodobnie tamten egzemplarz testowała jakaś "macanka". Opakowanie ma sprytną pompkę, pomagającą dozować właściwą porcję zmywacza:
Transport nieużywanego opakowania powiódł się bez większych problemów. Przy czym na opakowaniu producent zaznacza, że należy transportować w pozycji pionowej. Myślę, że w razie nieuniknionego transportu używanego zmywacza można go rozkręcić i wypompować pozostały w pompce płyn.

Poniżej niestety mało wyraźne zdjęcie składu:
Różowy zmywacz jest bez acetonu. Skład jest nieco dłuższy niż w przypadku Isany, nie należy też do najstraszniejszych (po pobieżnym przejrzeniu największa ocena składnika to 6 w bazie Skin Deep, gdzie 10 to najgorsza ocena).
Użyłam go dopiero dwa razy. Na pewno o wiele szybciej zmywa paznokcie niż Isana, nie ma się również wrażenia przesuszenia. Ma całkiem przyjemny zapach, ale po jego użyciu, mimo wszystko warto umyć ręce.
Zmywacz zakupimy za niespełna 6zł/200ml.

W Lidlu znalazłam również jedną rzecz, której się oprzeć nie mogłam:
A są to Kocie Języczki. Niestety zaopiekował się nimi mój mąż i znikły nawet nie wiadomo kiedy.







6 komentarzy:

  1. oj, mąż powinien dostać wciry, za to że pożarł wszystkie języczki! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo dziękuję za opinię :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kocie języczki. Ja ich nigdzie nie widzę. Niedawno dostałam od Babci Ukochanego i sama je zjadłam. Były przepyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uzywam tylko duzych owalnych płatków - jakoś nie potrafie powrócić do używania tych mniejszych wacików -choćby nie wiem jakie były - o wiele wygodniej i przyjemniej mi zmywać makijaż tymi większymi płatkami !

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam te płatki kosmetyczne z Lidla i muszę przyznać że dla mnie są totalną klapą na buzi tworzą jakby pianę kiedy rozprowadzam np.płyn micelarny
    :( zapraszam do mnie http://sylwwia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń